
Cokolwiek w życiu robisz — jest warstwowe. To, co widzisz na powierzchni, nigdy nie jest całą historią.
„Robienie rzeczy” wydaje się proste. W praktyce? Kryje w sobie mnóstwo etapów, które dopiero później zaczynasz zauważać.
Robienie rzeczy. Jak mówiłem myślę, że w robieniu rzeczy jest wiele warstw, które na pierwszy rzut oka niewidoczne są często istotą całego procesu. Mówi się o tym, żeby robić rzeczy, że robienie jest tym co daje możliwość osiągania wyników, w kontekście czysto teoretycznym, zawsze robienie czegoś skutkuje jakimś wynikiem, konsekwencją, w porównaniu do ich nie robienia oczywiście.
Może to enigmatyczny wstęp, ale chciałem dzisiaj porozmawiać o robieniu rzeczy trudnych. I nie chodzi o to, że one mają być z założenia trudne, bo tylko trudne są istotne, tylko trudne mogą Cię rozwinąć, nie, nie. Prawda jest taka, że robienie rzeczy łatwych jest dużo bardziej przyjemne i łatwe rzeczy mogą być tak samo rozwojowe, jeśli potrafisz obserwować i wyciągać wnioski, ale zmierzam do czegoś innego. W życiu bywa tak, że pojawia się perspektywa robienia trudnych rzeczy. Nie powiem, że „jest tak, że musisz robić trudne rzeczy” bo prawda jest taka, że nic nie musisz. Ale chodzi o to, że pojawia się taka wersja rzeczywistości, w której stoisz u bram, które otwierają zrobienie trudnych rzeczy.
Oczywiście na początku możesz ich za takie nie uważać, możesz nie wiedzieć nawet, że to właśnie ta brama, przed którą stoisz jest tą właśnie, natomiast tak, są w życiu rzeczy trudne i możesz podjąć decyzję o ich robieniu. No i teraz pytanie zasadnicze, po to nagrywam ten dzisiejszy odcinek, jest takie – czy warto?
Chciałbym pokazać kilka perspektyw, które mam na tę sprawę, po pierwsze chciałem powiedzieć, że tak, początki bywają trudne. Początki biznesu, początki sprzedaży, początki pracy, początki szkolenia, początki relacji nawet, wszystko może być trudne. Dlaczego? Bo nie jest Ci znane. Nie masz pewności co do tego co się zaraz wydarzy, jaka będzie konsekwencja postawienia tego jednego małego kroczku dalej bo nie wiesz jeszcze co kryje się za tym zakrętem. Może tak być? Może. I teraz co z tym dalej?
Perspektywa. Wyobraź sobie, że możesz nie chcieć robić trudnych rzeczy bo po prostu możesz ich nie robić, oczywiście ograniczy to w pewnym sensie ilość ścieżek, którymi w swoim życiu możesz podążać, ale możesz tak zrobić. Twój wybór. Jednak tak jak wspominałem wcześniej, rzeczy bywają trudne na początku, są trudne na początku, ale, wyobraź sobie, że to najtrudniejszy z momentów w całej tej podróży. Im dalej idziesz tą drogą im głębiej jesteś w tym procesie, im dłużej robisz to co jakiś czas temu było jeszcze nowe dla Ciebie, to staję się dużo prostsze.
I teraz, żebym został dobrze zrozumiany. Ja nie powiedziałem, że droga staje się prostsza, łatwiejsza do podążania nią, nie, droga może być taka sama, może być nawet jeszcze trudniejsza z czasem, ale to Ty stajesz się lepszy, inny. To trochę jak w grze, te potwory, które musisz pokonywać na pierwszym poziomie są najtrudniejszym przed czym stajesz, kiedy nie masz jeszcze nic i dopiero zacząłeś grać w tę grę barbarzyńcą z pustymi rękoma, ale z czasem… czy potwory mogą stać się trudniejsze, większe, silniejsze? Jasne, na tym polega gra, ale czy Ty też rośniesz i się wyposażasz? Tak. No właśnie.
To pierwsza perspektywa, że rzeczy trudne są wartościowe, bo po pierwsze, po pewnym czasie przestają być trudne dla Ciebie, a po drugie to właśnie ten początek jest najtrudniejszym momentem. Idź dalej. Są takie słowa, które przypisuje się Churchillowi, w których rzekomo powiedział, że „jeśli idziesz przez piekło to się nie zatrzymuj”, może dlatego masz się nie zatrzymywać? Może to nie zawsze chodzi o to, że wyjdziesz z piekła, ale o to, że przestanie ono być piekłem dla Ciebie?
Druga perspektywa jest równie ciekawa. Trudne rzeczy są… trudne. Są ciężkie, są kaloryczne, nieprzyjemne i szorstkie. Są zniechęcające dla większości ludzi. Na pierwszy rzut oka są już niezachęcające i sprawiają w odbiorcach wrażenie strachu i odrzucenia, który skutecznie powstrzymuje ich przed rozpoczęciem tej drogi, skoro już poszedłem tą analogią. „Poszedłem” to też dobre słowo, w tym przypadku. Dobra. Trudne rzeczy są nieprzyjemne i niezachęcające. I wiesz co? To się świetnie składa.
Dzięki temu, mniej osób robi trudne rzeczy. Mam takie powiedzenie, na którym właściwie zbudowałem naszą dzisiejszą firmę, że obsługujemy dużych i trudnych klientów, bo nikt inny tego nie robi. Dlaczego? Bo są duzi i trudni, to jest jasne, ale też dlatego, że nikt się za to po prostu nie bierze.
Kiedy w naszym biznesie biegasz po łatwych tematach, obsługujesz proste kontrakty, które można zamykać na pierwszym, drugim spotkaniu, to jesteś tam gdzie wszyscy. Robisz to co wszyscy, pływasz w tej samej wodzie, gdzie oprócz Ciebie jest milion innych ryb polujących na to samo pożywienie. Czy jest strach wypłynąć dalej? Czy jest strach popłynąć głębiej? No pewnie, ale czy jest tam aż tak tłoczno?
No ja wiem teraz, że tą metaforą można iść dalej i powiedzieć, że jest mniej pożywienia im bardziej schodzisz na dół, to prawda, nie mogę się z tym nie zgodzić, ale jeśli tak pomyślałeś, to musisz przyznać, że jest ono zupełnie inne i jest też zdecydowanie mniej konkurencji.
Zatem druga perspektywa na tę sprawę mówi o tym, że robienie rzeczy trudnych może być fajne, wartościowe i ciekawe, bo niewiele osób w nie pójdzie. Niewiele osób bierze się za robienie trudnych rzeczy.
Podsumowując, naprawdę uważam, że nie ma znaczenia czy robisz trudne czy łatwe rzeczy możesz się w jakimś sensie rozwijać. Może tempo będzie inne, może skala będzie inna, może zasób informacyjny będzie inny, ale możesz, także to nie tylko o to chodzi. Uważam, że robienie trudnych rzeczy wymaga od Ciebie zaangażowania, wymaga szukania, wymaga rozwiązywania, wymaga wspinania się na poziomy, do których ledwo dosięgasz. I to jest najpiękniejsze. Kiedy już jednak pójdziesz tą drogą, wespniesz się na ten poziom, to zobaczysz… że prawie nikogo tam nie ma.
No właśnie i wtedy baw się dobrze!
– Maciej
