
Przyjmij do wiadomości, że nie zawsze musisz mieć rację, nie zawsze musisz zająć stanowisko.
To bardzo ważne stwierdzenie, w szczególności w biznesie, który opiera się o kontakt pomiędzy ludźmi. Fakt, że nie zawsze musisz mieć rację, jest może i truizmem, ale wydaję mi się, że pomimo tego zbyt niedocenianym i niezrozumiałym przez wielu.
Informacja o tym, że nie musisz mieć racji dotyka kilku aspektów. Na przykład w kwestiach związanych z rozmową ze swoim klientem. Mam taką obserwację, szczególnie wśród młodych, energicznych i napalonych do sprzedaży handlowców, że ktoś lub coś, w jakiś dziwny, niezrozumiały sposób zaszyło im w podświadomości pogląd, że jako sprzedawca powinieneś wiedzieć wszystko. Co oczywiste, wszystkiego wiedzieć nie możesz i nie będziesz, ale możesz sprawiać wrażenie, że wiesz sporo – często właśnie Ci początkujący handlowcy, o których wspominam kreują się na osoby, które „wiedzą wszystko”- tu cudzysłów. Jakie mogą być tego konsekwencje? Czasem dobre, czasem bardzo dobre, ale czasem również straszne.
Jeżeli trafisz na rozmówcę, który wie więcej od Ciebie w danym temacie, co jest bardzo możliwe, a Ty pomimo tego, że mierzysz się z przeciwnikiem zupełnie innego kalibru postanawiasz podjąć walkę na argumenty przegrasz sromotnie i stracisz wszystko. Na pewno stracisz potencjalną możliwość zbudowania jakiegokolwiek autorytetu, a ponadto pewnie i sympatię swojego rozmówcy.
Z drugiej strony informacja o tym, że nie zawsze musisz mieć racje, tyczy się też bardziej dojrzałych handlowców, którym zdarza się o tym zapomnieć. Mówiąc dojrzałych nie ma mam na myśli PESELu, ale zebrane doświadczenia.
Pamiętajcie swoją drogą, taka dygresja z bocznego toru, że często autorytet budowany jest nie na podstawie tego ile lat ktoś chodzi po świecie, ale ile w tym życiu przeżył.
Wracając do tematu. Dojrzałym, handlowcom również zdarza się zapomnieć o tym, że nie zawsze muszą mieć rację. Kiedy? No na przykład wtedy, kiedy pół roku temu rozmawiali o czymś z klientem, a potem się to nie sprawdziło. Teraz kiedy rozmawiają znowu w tym temacie, to trudno im przyznać się do popełnionego błędu, błędnej oceny albo po prostu przyznaniu się do tego, że źle zinterpretowali sytuację rynkową z przed 7 miesięcy.
Ludzkie rzeczy, a czasem jednak tak dalekie od naszych zachowań. Jest jeszcze jeden aspekt tego, że nie zawsze musisz mieć rację. Często to przemycam, w różnego rodzaju wpisach i w różnej komunikacji, jeżeli mówisz do kogoś to znaczy, że odtwarzasz to co już wiesz, jeżeli zaczynasz słuchać to jest szansa, że nauczysz się czegoś nowego. To samo z „maniem” racji. Jeżeli wychodzisz z założenia, że Ty masz rację, a nie ktoś inny, kto mówi inaczej, to skazujesz się na to, że nie poznasz poglądów innych ludzi w temacie, w którym może się okazać, że jednak nie wiesz wszystkiego. Logiczne nie?
Umiejętność związana z pamiętaniem w trakcie rozmowy o tym, że „nie zawsze musisz mieć racje” da Ci jeszcze jedną ważną, a myślę, że nawet bardzo ważną, możliwość wpojenia sobie cechy i sposobu myślenia związanego z byciem pokornym.
Pokorność tutaj, nie oznacza bierności, wstydliwości czy unikania ławki w pierwszym rzędzie. Pokorność w biznesie (jak i w życiu) stanowi wartość wtedy, kiedy rozumiesz, że bycie pokornym oznacza otwartość na uczenie się nowych rzeczy od innych ludzi, ze źródeł, których być może wcześniej nie dopuszczałeś, czy nie dopuszczałaś jako potencjalnych nauczycieli.
Jak to powiedział Ralph Sockman, pastor z Nowego Jorku: „Prawdziwa pokora to mądry szacunek do własnej osoby, dzięki któremu nie myślimy o sobie ani zbyt skromnie, ani zbyt zarozumiale. Zachowujemy skromność, bo pokora nam przypomina, jak daleko nam do tego, na co nas stać.”
Zatem zapamiętaj dwie rzeczy, pierwsza to to, że nie masz obowiązku mieć racji i nie zawsze ją masz. Przyznanie się do tego i pamiętanie o tym stanowi większą wartość w człowieku, niż udawanie, że tak nie jest.
A druga, to dopuść do siebie myśl, że możesz się mylić – to ludzka rzecz, ludzie są omylni. Ważne co zrobisz po pomyłce.
Baw się dobrze.
– Maciej
