
Jak to ktoś mądry kiedyś powiedział: „sprzedaż to nie jest biznes nawracania niewiernych”.
To znaczy, że w sprzedaży powinieneś interesować się ludźmi, który w jakiś sposób interesują się Tobą, jeżeli nie masz dla drugiej strony znaczenia to właściwie już możesz przestać się tym zajmować, prędzej czy później i tak wypadniesz z tego obiegu.
Jedną z kolejnych wartościowych umiejętności w życiu sprzedawcy, jest umiejętność oceniania potencjału oraz szacowania wartości potencjalnych relacji z klientem. I teraz nie zrozum mnie źle, bo jak można wielokrotnie wcześniej zauważyć po moim stanowisku i wypowiedziach, jestem ostatni do dokonywania ocen, sugerowania się założeniami i wrzucania wszystkich do jednego worka, oczywiście, dalej tą narrację uważam za jedyną słuszną, natomiast, tutaj chodzi o coś innego.
Nie każdy handlowiec potrafi zrozumieć, nie każdy do tego dojdzie w ogóle w swoim zawodowym życiu, a niektórzy potrzebują wiele lat doświadczenia, że nie każdy klient będzie Twoim klientem.
Po prostu, nie jesteś w stanie obsłużyć wszystkich i to co mam na myśli nie ma nic wspólnego z Twoim czasem ani sposobami zarządzania sobą i kalendarzem, nie, tu chodzi o to, że jak to się ładnie mówi „każdy klient ma swojego sprzedawcę”. Niektórym ludziom po prostu nie sprzedasz, bo nie pasujecie do siebie.
To jest naprawdę bardzo prosta sprawa, ale wymaga bardzo dużo autorefleksji i wysokiego poziomu samoświadomości.
Sprzedaż to jest forma współpracy dwóch stron, to wszystko musi grać, musi się zazębiać i musi współpracować, zwykło się też mawiać, że w relacjach tych musi być tak zwana „chemia” pomiędzy stronami. Jeżeli jej nie ma to nie jest ta sprzedaż, którą tutaj praktykujemy i opisujemy, a jest to występ w konkursie piękności albo jakaś forma wykorzystania jednej ze stron, przez drugą. Jeżeli jesteś w biznesie budowania sprzedaży długoterminowej, powtarzalnej, wysokowartościowej i relacyjnej to powinieneś móc „czuć chemię” ze swoim rozmówcą, jeżeli jej nie ma to, hmm, nie czekaj na nią, bo prawdopodobnie jej nie będzie w ogóle. I teraz najtrudniejszy z elementów całej tej układanki.
Czasem trzeba zrobić krok wstecz, spojrzeć na dany temat i zastanowić się czy ja mogę go prowadzić dalej, jeżeli nie, to może warto oddać go komuś innemu, może on lepiej przypasuje do wizji współpracy danego klienta, albo po prostu odpuścić temat, podziękować i spożytkować tą energię w relacjach, które mają sens i są fajne dla obu stron. No po prostu tak jest. Ja rozumiem koncepcję tego, że nie wstajemy od stołu bez przybicia piątki i podpisu na Umowie, ale to nie zawsze jest ta droga, ta koncepcja trwania do samego końca też ma swoje zasady, nie należy walić głową w mur i wierzyć w to, że mur się przesunie.
Sprzedaż to nie biznes nawracania niewiernych. Nie każdemu klientowi musisz coś udowodnić, nie dla każdego będziesz wartościowy, czy wartościowa, nie każdy się Tobą zainteresuje.
Nic nie szkodzi, dopóki masz świadomość tego, ze tak jest, potrafisz nacisnąć pauzę i podjąć decyzję co dalej.
Nie kop się z koniem, szkoda czasu i zdrowia, raczej to Ty skończysz ze złamaną nogą nie on.
Sprzedaż ma być fajna, ma być kontaktowa, ma być relacyjna. Nie każdy będzie Twoim klientem, wybieraj ich świadomie i pracuj z tymi, dla których Twoja wiedza, umiejętności a także sposób bycia mają znaczenie i są odpowiednie.
Jak wspominałem już wcześniej, mamy pewne umiejętności, z których korzystamy w sprzedaży, mamy swoje narzędzia, mamy nawet swoje sztuczki, ale oprócz tego mamy swoje własne sposoby ich używania. Niektóre z narzędzi, nawet jak w definicji u każdego wyglądają podobnie, to po prostu w rzeczywistości zawsze będą wyglądały inaczej. Zatem niektórym odbiorcom nie będą pasowały. Jestem ze Śląska i wielokrotnie widziałem na własne oczy, że handlowiec nie był w stanie obsłużyć klienta, z powodu tego, że jego rozmówca nie mówił po polsku i tego samego oczekiwał od sprzedawcy, zatem ten co nie umie godać, jak był sprytny to przekazywał klienta do swojego kolegi, który do godki był pierwszy. I co? I świetnie, ten albo mu się odwdzięczał po sprzedaży albo w niedalekiej przyszłości oddawał mu swojego klienta, który miał inne oczekiwania. Tak, w zespole ambitnych handlowców, też można dobrze współpracować.
Zatem pomyśl nad tym, czy przypadkiem nie kopiesz się teraz z koniem i nie poświęcasz zbyt wiele czasu na jednostronną relację sprzedażową, a i nie tylko sprzedażową i zobacz, na spokojnie, pomyśl, czy ma to sens dłużej ciągnąć.
Baw się dobrze.
– Maciej
