
Często to powtarzam i często o tym mówię i równie często staram się pielęgnować w Was myśl o tym, że to co wsadzisz w daną aktywność na początku determinuje to co na końcu z niej wyciągniesz.
Oczywiście nie chodzi tu o żadną materialną rzecz i nie chodzi też o rzeczywiste „wsadzanie” czegoś w daną aktywność na początku ale chodzi o pewien sposób myślenia albo właściwie pewną intencję wykonywanych przez nas czynności.
Co wy sobie tam pomyśleliście…
Wracając. Oczywiście, jasne jest to, że patrząc w ramach szerokiej perspektywy równie ważny jest początek, równie ważny jest środek, prowadzenie i przeprowadzenie jak i zakończenie danej czynności, aktywności, danego zadania. Natomiast można na to spojrzeć z trochę mniej szerokiej perspektywy, ułatwiającej zrozumienie sprawy.
To jest oczywiście moja wizja rzeczywistości, ale ja uważam, że jeżeli odpowiednio dobrze podejdziesz do sprawy na początku i zadbasz o jakość przekazywanego materiału, oraz odpowiednie przegotowanie wtedy dużo mniej będziesz musiał się zastanawiać nad tym co dzieje się dalej i dużo mniej będziesz musiał się martwić o to co dostaniesz na końcu.
Jest taka myśl, która zgodnie z tematem dzisiejszego odcinka brzmi: „zadbaj o IN a OUT zrobi się samo”. I to jest właśnie myśl, w którą ja głęboko wierzę, no dobra może nie w samą myśl bo byłoby to dziwne, ale w podejście z niej wynikające. Jej konsekwencje.
Czy to kwestia przygotowania do spotkania z klientem, czy przeprowadzenia ważnej rozmowy telefonicznej, czy przekazania swojego zadania innej osobie czy też po prostu zlecenia czegoś poza swoim obszarem kompetencji. To im więcej czasu poświęcisz na dobry początek, tym mniej będziesz zaskoczony końcem i tym mniej poświęcisz czasu na jego poprawianie i wracanie do początku. Proste.
Jeżeli przekazujecie sobie jakieś informacje, jeżeli przygotowujecie się do spotkania z klientem, jeżeli macie odebrać ważne połączenie to dlaczego nie możecie poświecić 3 dodatkowych minut, żeby sprawdzić o co w tej sprawie chodziło? Czy mail, którego wysyłam zawiera wszystkie informacje o tym co chce przekazać? Czy rozumiem jaki jest cel tego spotkania tej rozmowy? To naprawdę nie jest technologia rakietowa, a gwarantuję Wam, że pomimo tego, jej zastosowanie pozwala niektórym aspektom waszego życia wylecieć w kosmos.
Zatem zadbajcie o IN (czyli wsad) a otrzymacie OUT (czyli wynik) jakiego oczekujecie. Bez dodatkowych telefonów, bez konieczności doprecyzowywania, bez konieczności robienia spotkań „zero” czy spotkań „final”. Po prostu, chodzi o intencje oraz przygotowanie się do sprawy, poświęcając 2 minuty na sprawdzenie tego, czy informację, którą macie zamiar przekazać jest przygotowana dobrze i sami chcielibyście taką otrzymać.
Jeżeli denerwujecie się na to, że prosicie kogoś o coś, a potem nie jest to zrobione albo jest zrobione źle albo wynik tej aktywności jest nie taki jak wydawało Wam się, że być powinien to nie, nie jest to wina odbiorcy komunikatu, to najczęściej (niemalże zawsze) jest wina nadawcy komunikatu. Znowu to napiszę, ale to „proste”. Nie łatwe, ale proste.
Jeżeli wsadzisz syf w daną interakcję to wyciągniesz syf. Jeżeli do maszynki do robienia makaronu wsypiesz na początek piasek to dlaczego ma wyjść tagliatelle?
Nie zapominajcie o tym, że to w dużej mierze od Was zależy atmosfera danego miejsca, reakcja na daną aktywność czy poziom zaangażowania w określoną rzecz, ponieważ tak, trzeba brać na siebie odpowiedzialność, która wiąże się z nadawaniem komunikatu w kierunku drugiej osoby, to jest jasne. Jako nadawca komunikatu to Ty jesteś odpowiedzialny za jego sformułowanie i przekazanie.
Natomiast niestety, nie jesteś odpowiedzialny, a przynajmniej, na pewno nie w pełni na jego odbiór. Zatem to co leży w zasięgu Twojej odpowiedzialności to sprawić, aby samo nadanie zwiększało potencjał jego poprawnego odebrania. Ja rozumiem, że nie zawsze masz na to wpływ, ale często jednak jest tak, że jesteś zaskoczony tym, że Twój rozmówca, klient, odbiorca, nie zareagował na coś co chciałeś tak jak oczekiwałeś. Ok, może to kwestia jego reakcji, ale może to kwestia tego jak stworzyłeś i nadałeś komunikat, czymkolwiek on jest, telefonem, mailem, spotkaniem, wypowiedzią, ofertą, podsumowanie, you name it.
Dzięki jednak temu, że zadbasz o to co umieścisz na początku tego łańcucha, zwiększysz prawdopodobieństwo tego, że potok kolejnych wydarzeń rozwinie się w bardziej oczekiwanym, a nawet może i planowanym przez Ciebie kierunku.
No i z tą myślą,
Baw się dobrze.
– Maciej
