
Masz czasem taki dzień, że zanim minie 10:00 czujesz, jakby świat już trzy razy zdążył Cię przejechać? Zaspałeś. Kawa na koszuli. Trudny telefon. Złe wiadomości. I nagle całe życie wydaje Ci się jednym wielkim pożarem, który musisz ugasić w sekundy zanim pochłonie wszystko do końca. A prawda jest taka, że nie musisz. Chaos nie bierze się z tego, co Cię spotyka — tylko z tego, jak zaczynasz na to wszystko reagować.
Czasem zdarza się taki dzień, gdzie od rana dzieją się te wszystkie rzeczy. Być może nawet większość z nich dzieje się niespodziewanie a już na pewno ze znamiennym wpływem na nasz kalendarz, dzień i tym samym samopoczucie. No wiesz, może zacząć się zaspaniem, może zacząć się oblaniem się kawą, może pójść w trudny poranny telefon, czy też rozmowę, która nie do końca dodaje nam skrzydeł. I tak, są takie dni. Dni pełne zawirowań, czegoś na kształt chaosu, co sprawia, że mamy finalnie poczucie braku kontroli i czujemy jakby nic się miało dzisiaj nie udać.
Dobra, pogadajmy dzisiaj o tym. Po pierwsze, dobrze jest zrozumieć, że kontrola nad tym wszystkim jest pozorna. To usilne próby jej osiągnięcia powodują tę burzę w szklance wody. Im bardziej chcesz, tym bardziej naciskasz, a im bardziej naciskasz tym większa szansa, że wszystko pęknie i się rozleje. Zatem to jeden element, jeśli chcesz naprawdę wrócić na mostek kapitański swojego statku i próbować uspokoić to zamieszanie, przestań naciskać i walczyć.
I to jest kolejny krok. Po drugie jeżeli jesteś w ferworze walki to nigdy nie zauważysz jak wygląda sytuacja. Nie jesteś w stanie zrozumieć wszystkich działań i aktywności swojego „wojska” jeżeli bierzesz udział w jakiejś szalonej strzelaninie w pierwszym rzędzie albo jeszcze lepiej, jeżeli na tą strzelaninę przyszedłeś z nożem, co nie? No właśnie, zatem zadaniem dowódcy jest to aby nie brać aktywnego udziału w zadaniach operacyjnych. Jak najszybciej wycofaj się na tyły, przegrupuj się i rzuć okiem na sytuację.
No i znowu, to jest trzecie. Potrzebujesz rzucić okiem na sytuację tak? No zatem im dalej od niej staniesz tym łatwiej będzie Ci ją objąć w całości. Jeżeli sprawy naprawdę od rana idą nie tak, a jest godzina 10:00, a Ty czujesz, że zaraz zmiecie Cię z planszy, to zaczekaj. Z dużym prawdopodobieństwem, żadna z tych rzeczy się nie wydarzy, nic Cię nie zmiecie, a miejsca na planszy jest jeszcze bardzo dużo. Wycofaj się i pomyśl spokojnie nad tym co się dzieje. Ok, jest telefon od klienta, pożar do ugaszenia, rozumiem, jeden. Potem była rozmowa, gdzie okazało się, że ktoś czegoś nie zrobił we wtorek co miało być zrobione, no dobra, dwa. Potem okazuje się, że umówiłeś się na coś a ten ktoś zmienił plany, ok to jest trzy. Dobra, kawa była bez mleka, to jest porządny materiał to się spierze, ok to cztery. No i co?
Nagle się okazuje, że wpadając w rytm obserwacji samego siebie, nie ma wcale tego tak dużo. Sprawa pierwsza wymaga napisania maila, zrobisz to zaraz po wzięciu tego oddechu, sprawa druga wymaga zlecenia i sprawdzenia tematu jeszcze raz, zrobisz to lepiej zaraz po mailu, potem musisz sprawdzić kalendarz, przełożyć spotkanie, zaproponuj dwa terminy i tyle. Koszulę wypierzesz i tak dopiero w domu więc wyluzuj, teraz już nic z tym nie zrobisz, zapisz na kartce, że jednak ten pomysł z rezerwową koszulą w biurze czy w samochodzie nie jest taki zły. Tak?
No to skoro już uporządkowaliśmy chaos, to możemy zacząć działać. Nie na wariackich papierach, nie strzelając do wszystkiego co wyłania się na horyzoncie. Tylko ze spokojem, z zachowaniem umiaru, z równym oddechem zajmiemy się sprawą jedną za drugą. Przeczytaj, sprawdź, napij się wody, weź oddech, uśmiechnij się i realizuj zadanie po zadaniu, a jakoś się z tego wyzbierasz.
Prawda jest taka, że chaos ma w sobie wyjątkowe cechy wciągania nas w swoje wirujące centrum, ale nie musimy się temu tak łatwo poddawać. Czasem zanim weźmiesz telefon do ręki, żeby zadzwonić do tej osoby, której koniecznie chcesz to wyjaśnić wystarczy na chwilę się wyprostować, popatrzeć przez okno, złapać oddech i wraz z nim nową perspektywę. Przeczytać jeszcze raz i dopiero zareagować, w sposób przemyślany i uporządkowany.
Taka zmiana perspektywy jest nie tylko odświeżająca do Ciebie, osoby, która wyszła z tego wiru, ale też dla Twojego otoczenia, ponieważ jako świadomy człowiek, pozwoliłaś im tego nie przeżywać wraz z Tobą, co nie da się ukryć jest miłe i dojrzałe.
Zatem nie ma co walczyć z wrogiem, którego wielkości nie daliśmy rady oszacować, nie ma co gasić pożaru, jeżeli nie wiemy jak duży obszar zajmuje – to wymaga dobrania sprzętu, dobrania rozwiązania. Zatrzymaj się, weź oddech, pomyśl i dopiero działaj. Luz.
Baw się dobrze!
– Maciej
