
Odpowiedzialność. To bardzo poważne, mocne i dźwięczne słowo. Jak to często bywa, życie inspiruje do różnych przemyśleń i w ostatnim czasie postanowiło mnie zainspirować do myślenia o odpowiedzialności. Chcę się z Wami podzielić tym co wywnioskowałem z tych przemyśleń lub tym na jakim etapie postanowiły się one zakończyć.
No to tak, mam takie wrażenie, że wartość „odpowiedzialności” poważnie się zdewaluowała. W sensie takim, że pamiętam ze swojego życia różne mądre cytaty związane z odpowiedzialnością, pamiętam rozmowy na jej temat, pamiętam to, że „za większą odpowiedzialnością idą większe pieniądze”, pamiętam, że w przekazywaniu zadań chodzi o przekazywanie odpowiedzialności i jeszcze mnóstwo innych.
No i fajnie, ale mam taką obserwację, że to co kiedyś, mimo tego, że nie tak dawno, było motywujące i być może nawet przyciągające dla ludzi w pewien sposób, czyli zdobywanie i poszerzanie swojej odpowiedzialności to dzisiaj jest wręcz odpychające. Ludzie wokół robią wszystko, żeby tej odpowiedzialności mieć jak najmniej, jak najbardziej ją cedować na innych czy też wzbraniać się od tego, aby odpowiedzialność w ramach nowych zadań otrzymywać. Ja wiem, że wrzucam wszystkich do jednego wora, ale poczekaj chwilę.
To swoją drogą nadal jest ciekawe dlatego, że wszystkie te wymienione przeze mnie wcześniej truizmy dotyczące odpowiedzialności wcale się nie zmieniły i dalej można uwierzyć w to, że z odpowiedzialnością idą pieniądze, że z odpowiedzialnością ludzie rosną i tak dalej i tak dalej. No ciekawe. Ciekawe też dlatego, że zmienia to trochę podejście do tego co się dzisiaj wokół nas dzieje zarówno w biznesie i poza nim.
Liderami często stają się ludzie, którzy po prostu są gotowi na wzięcie na siebie odpowiedzialności. Ekspertami robią się Ci, którzy tą odpowiedzialność w jakiś sposób wyrażają słowami, a mentorami są ludzie, którzy sprawiają, że ich rozmówcy zaczynają dostrzegać i rozumieć „odpowiedzialność” oraz pielęgnować związane z nią emocje jak i jej skutki w swoim życiu. No ciekawe.
Ciekawe też dlatego, że co do odpowiedzialności można się grubo pomylić i to już na etapie samej definicji i jej zastosowania w swoim życiu. No bo ja rozumiem, że po tych pierwszych kilku akapitach wydawać by się mogło, że tej odpowiedzialności powinniśmy brać na siebie więcej, z tytułu tego, że nadal jest tak istotna jak była, lub nawet jeszcze bardziej, a ludzie się od niej odżegnują – zatem po prostu wrzućmy sobie na plecy odpowiedzialność za wszystko. Hmm, no nie wiem czy przejście z ekstremum do ekstremum jest tutaj dobrym pomysłem.
No bo ja rozumiem proces zmiany, ja wiem, że teraz się zajarasz i wchodzisz w to pełnym ogniem, ja wiem, że jeszcze do tego przeczytasz Ekstremalne Przywództwo i w ogóle nie ma o czym gadać, bierzesz odpowiedzialność za wszystko i koniec tematu. No kurczę, tylko nie do końca. Nie ujmując zupełnie koncepcji przedstawionej przez Jocko WIllinka w jego książce, do której czytania zachęcam i to jednak ze zrozumieniem. To warto też pielęgnować w sobie poczucie odpowiedzialności w sytuacjach kiedy naprawdę jest to istotne i kiedy naprawę ta odpowiedzialność po pierwsze ma znaczenie, a po drugie jest istotna dla sprawy.
No bo znowu, według PWN, „odpowiedzialność” to przyjęcie na siebie obowiązku zadbania o kogoś lub o coś. Zatem skoro definicja mówi, że bierzesz na siebie obowiązek zadbania o kogoś, no to raczej, tym kimś możesz też być Ty sam. To sprawia, że pojawia się pewna przestrzeń, która tak często w kwestii odpowiedzialności jest pomijana. Podam to może w formie przykładu.
Prowadzisz stresującą rozmowę z klientem, który przerzuca na Ciebie swoje niezadowolenie, grozi Ci konsekwencjami i opowiada o tym jak bardzo zawaliłeś sprawę i jak szybko zobaczycie się w sądzie. No i ok, niefajnie, ja to rozumiem. Ale uznajmy już, że z jakiegoś dziwnego powodu doprowadziłeś się do tej sytuacji. No to po pierwsze pamiętaj to co już kiedyś wspominałem: „jeśli masz dobre intencje to spadniesz na cztery łapy”, a po drugie, nie daj sobie przerzucić na siebie ODPOWIEDZIALNOŚĆI za rzeczy, których nie zrobiłeś. Czego sprawa dotyczy? Kto tu co zawalił? Gdzie jest problem? Jakie są oczekiwania?
Nie bierz wszystkiego na klatę i nie próbuj być Atlasem niosącym globus na swoich barkach. To tak nie działa.
I teraz, na zakończenie, żebym został może lepiej zrozumiany. Tak, odpowiedzialność jest ważna i w mojej opinii unikanie jej za wszelką cenę wpływa negatywnie na nasz potencjał i drogę, którą w tej podróży podążamy. Jednak aby radzić sobie z nią jak najlepiej nie można, jak z wieloma innymi rzeczami, popadać w ekstrema i warto rozumieć kiedy jest istotna, nie brać wszystkiego ani nie brać za mało na siebie, a także pielęgnować zdrową równowagę pomiędzy odpowiedzialnością narzuconą a tą prawdziwą wynikającą z tego kim jesteś.
No właśnie, tylko musisz do tego wiedzieć kim jesteś.
Dzięki, baw się dobrze!
– Maciej
