
Dzisiaj poruszymy jedną z wielu części dotyczących pewnych „skrótów myślowych”, których używanie prowadzi do pewnych efektów w komunikacji.
Wielu handlowców, ma w sobie coś takiego, takie elementy, skróty. Które kiedyś zadziały i korzystają z nich do dzisiaj, albo mają wrażenie, że to działa, i że ludzie dobrze na to reagują lub jeszcze inaczej, usłyszeli, że coś takiego może dobrze działać i bezwiednie z tego korzystają, żyjąc w przekonaniu pełnej mocy tego co mówią. No właśnie.
Kupuję ideę takiego postępowania, przecież nie ma w tym zupełnie nic złego, pod jednym tylko warunkiem. Że raz na jakiś czas, sprawdzamy czy narzędzia, których używamy w naszym procesie nie są już przypadkiem zardzewiałe, tępe albo wymagają serwisu.
Tak trochę jest z kwestią używania w rozmowie z klientem określenia „niezobowiązującego spotkania”. Oczywiście, że można by to puścić mimo uszu i dowalam się do tego tematu, ale już tłumaczę dlaczego.
Dynamika dzisiejszych czasów, prędkość przekazywania informacji, dostęp do nich, skróty związane z procesem, tym, że dzisiaj możemy robić takie spotkania na komputerze, że możemy zaprosić pięćdziesiąt osób całego świata i każdy znajdzie miejsce, żeby „zasiąść” i posłuchać. Fakt tego, że większość rzeczy da się przekazać mailem, smsem czy whatsappem, to że żyjemy wszyscy w pędzie, odhaczając z listy jedno zadanie po drugim, to wszystko sprawia – że umawianie się na „niezobowiązującego spotkanie” – po prostu nie ma sensu.
Pokażę to jeszcze z innej strony – najprościej rzecz ujmując. Po pierwsze, jeżeli to jest „niezobowiązujące spotkanie”, to po co zawracasz mi głowę. Jak chcesz podesłać jakieś info, zrób to na maila, albo smsem, nic się w naszym życiu nie zmieni. Po drugie, jak mówisz, że to „niezobowiązujące spotkanie” to oboje wiemy, że kłamiesz, bo Ty chcesz mi coś sprzedać, co ja być może mogę potrzebować, ale jeszcze o tym nie wiem, to w takim razie po co ta zabawa w kotka i myszkę, to chcesz coś czy nie chcesz? I po trzecie, po cholerę ja się mam umówić z obcym człowiekiem na „niezobowiązujące spotkanie”, przecież jak ja bym miał czas na niezobowiązujące spotkanie, to bym wolał iść ze znajomym na kawę albo w odwiedziny do mojej mamy, albo na piwo czy co tam innego, z moim przyjacielem – po jakiego grzyba mam marnować czas na „niezobowiązujące spotkanie” z kimś obcym, jak ja nie mam czasu na te trzy rzeczy wymienione powyżej?
No właśnie, na tym polega problem. Wszystko dzisiaj ma znaczenie, w rozmowie handlowej to wszystko ma potrójne znaczenie. Każde określenie, którego używasz, każde słowo, które wypowiesz ma swoje konsekwencje. Jeżeli wiesz, że Twoim zadaniem jest poprowadzić rozmowę w określonym celu, czy potwierdzenia kontaktu, sprawdzenia zainteresowania, czy też po prostu właśnie umówienia spotkania, to niech to ma wartość. Niech to ma sens.
Przecież ja i tak wiem po co dzwonisz – to mi to powiedz. Powiedz mi, że chcesz do mnie przyjechać dlatego i dlatego, że chcesz się ze mną umówić i najlepiej na piątek na godzinę 12:00, i czy mogę teraz sprawdzić w kalendarzu czy mam czas. Powiedz mi, że długość naszego spotkania zależy od tego czy rozwiązanie, które masz okaże się być dla mnie tak wartościowe jak Ty myślisz, że jest.
Powiedz mi prawdę. Przestań ściemniać.
Chcesz spotkanie? Ok, to zrób tak, żebym uwierzył, że będzie wartościowe i sensowne.
Dużo niedużo, ale to właśnie te niuanse wyróżniają najlepszych od bardzo dobrych.
Baw się dobrze.
– Maciej
