
Nie psujesz współpracy tym, że popełniasz błędy. Psujesz ją tym, że się do nich nie przyznajesz. Słowo. To jest największy problem ludzi, handlowców, przedsiębiorców, z którym spotykam się dziś najczęściej. I dlatego poświęcę temu cały dzisiejszy odcinek.
Poruszałem tę kwestię już z wielu różnych stron. Czasem trochę na około, czasem trochę bardziej bezpośrednio. Natomiast uważam, że jest na tyle istotną sprawą, że powinienem się w nią zaangażować jeszcze raz, a może i więcej razy.
Chcę dzisiaj napisać o odpowiedzialności. Ale nie tylko powierzchownie, z tytułu tego, jak bardzo istotne jest poczucie odpowiedzialności, czy też umiejętność brania jej na siebie w określonych sytuacjach, bardziej dzisiaj chodzi mi o odpowiedzialność, jako konsekwencję pewnych czynów i naszych aktywności.
Jeżeli podejmujemy decyzję o współpracy z kimś, w jakiejkolwiek formie, to dobrze jest czasem spojrzeć z perspektywy tych osób na nasze aktywności. Mam na myśli to, że często jak coś próbujemy dostarczyć, dowieźć jakieś rozwiązanie, czy rezultat, to tak bardzo skupiamy się na sposobie komunikowania naszych sukcesów, prezentowana kolejnych kroków, lub rozsypywania na czerwonym dywanie kolejnych kwiatów nowości, że czasem zapominamy o oczyszczeniu atmosfery po tych wcześniejszych, nieudanych, zwiędniętych.
Według mojej obserwacji, dzisiaj dużo łatwiej przedsiębiorcom i osobom biorącym udział w biznesie obsługi klienta, jest maksymalizować widoczność swoich dobrych decyzji, kolejnych kroków, planów na przyszłość oraz wskazywanie kierunku, w którym podążamy, za to tak trudno im czasem, przyznać się i poświęcić chwilę na rozliczenie się z przeszłości.
Mam na myśli to, że fakt niewypowiedzenia jakiejś myśli na głos nie sprawi, że ona zniknie, coś co zrobiliśmy źle, czy źle przewidzieliśmy, nie zostanie zapomniane przez naszych odbiorców, nawet jeżeli nie miało to drastycznych konsekwencji w ich życiu, ale jak to się mówi w tych dowcipach… „niesmak pozostał”.
To co z tym zrobić. No nie zachęcam do tego, żeby przeszłość rozpamiętywać, żeby się w niej zanurzać i zastanawiać w jakich miejscach jakie błędy popełniliśmy. Szukać ponownie dziury w całym i biczować się za niewyklarowane tematy, natomiast uważam, że czasem wystarczy komunikacyjne oczyszczenie atmosfery.
Wracając do mojej obserwacji, dzisiaj widzę wielu dobrych, sprawnych i przedsiębiorczych ludzi, którzy z łatwością planują kolejne kroki w komunikacji ze swoimi klientami, a często brakuje im sposobu na rozliczenie kroków z przeszłości. Można przecież robić jakieś track progressy, można robić różnego rodzaju podsumowania, czy archiwizować i komentować dotychczasowe zmiany w projekcie, ale często i tak one mają określone zabarwienie. Ale przecież mówię dzisiaj o odpowiedzialności.
W biznesie zdarza się czasem tak, że popełniamy błędy. Źle przeanalizowaliśmy wcześniejszą sytuację, wyciągnęliśmy niepoprawne wnioski, zasugerowaliśmy działanie, które okazało się nie być najlepszym rozwiązaniem. Tak, jasne, że tak się dzieję i dokładnie tę odpowiedzialność mam dzisiaj na myśli. Ty nie masz obowiązku, żeby Ci się wszystko udało. Ludzką rzeczą jest to, że możesz się pomylić, możesz podjąć złą decyzję, możesz zawalić i dać ciała, ale nie uważam, żeby puszczanie tego w niebyt i nie rozmawianie o tym było sposobem na budowanie dobrej relacji w dalszej perspektywie czasowej. I przypomnę to o czym mówiłem wcześniej, nie chodzi o biczowanie się i rozpamiętywanie. Chodzi o wyjaśnienie sytuacji. Oczyszczenie atmosfery odpowiednim komunikatem. Jaki jest koszt tego, żeby powiedzieć: „wcześniej myślałem tak, to nie okazało się być dobrym kierunkiem, z tego i tego powodu, wyciągnąłem taką lekcję, robię teraz tak i tak i zmierzamy w tę stronę”. W takim postępowaniu akurat, kosztów nie widzę zbyt dużych, natomiast widzę ogromne koszty w nie zrobieniu takiego oczyszczenia atmosfery – ludzie i tak będą gadać. Między sobą, wewnątrz, trochę na zewnątrz. Może szkoda, żeby cały ten świetny projekt i Twoja wizja współpracy z klientem nie zadziałała tylko dlatego, że nie wziąłeś odpowiedzialności za zmiany w projekcie – Twoje zmiany? Szkoda, żebyś stracił to nad czym się napracowałeś, tylko przez to, że w procesie popełniłeś jedną błędną decyzję, która zwaliła lawinę niepowodzeń. To się zdarza, jak to się mówi, nie myli się tylko ten co nic nie robi. Zatem istota nie polega na tym, żeby być nieomylnym, polega na tym, żeby widzieć swoje błędy i potrafić się do nich przyznać.
Jeżeli wyjdziemy z tego założenia, że to wszystko jest w dużej formie czerpaniem radości i spokoju z każdego kolejnego dnia, klienta, transakcji i biznesu, to nie psuj sobie tego, ukrywaniem krwi pod dywanem. Po co Ci to potrzebne? Czasem wystarczy rzucić światło reflektorów na to co się wydarzyło, opowiedzieć swoją perspektywę, przeprosić jeśli to Ty zawaliłeś, przecież… i tak co masz w tej sytuacji do stracenia?
Tyle, baw się dobrze!
– Maciej
