
Ja rozumiem, że czasem może być trudno poradzić sobie z natłokiem myśli. Ja rozumiem też, że czasem mamy trzysta rzeczy do zrobienia a priorytety walczą o pierwsze miejsce podium. Ja rozumiem też, że w tym wszystkim może być trudno się odnaleźć, a tempo, które na siebie narzucamy wydaje się zbyt wolne. Jasne, ja to wszystko rozumiem. Tylko, że jest to nad wyraz frustrujące, jest to męczące, często nieefektywne, a na dłuższą metę wręcz złe dla zdrowia.
No dobrze cfaniaczku, to jak sobie z tym poradzić? Co proponujesz?
Spokój.
Tak, ja wiem, ja znowu o tym, ale opowiem dzisiaj o podejściu Sił i Jednostek Specjalnych do mierzenia się z wyzwaniami, które stają na ich drodze. Oczywiście to będzie bardzo uproszczona forma tego co oni robią, ale też zgodzisz się ze mną, że nasze wyzwania to też trochę uproszczona forma ich wyzwań prawda?
Specjalnie nie będę używał tutaj nazwy metody, ani nie opisywał jej zbyt precyzyjnie, ponieważ nie chce Wam odebrać radości z tego, kiedy kiedyś naprawdę wpadnie ona w Wasze ręce przekazywana przez człowieka, który jej używał w trakcje misji specjalnych, ale pokażę na dużych klocach o co chodzi.
W momencie, w którym w życiu biznesowym, zawalisz się sprawami, zadaniami i czujesz się przytłoczony to są od tego miejsca dwie drogi. Jedną z nich jest utrzymanie tempa i poddanie się tej rozpędzającej się maszynie robiąc wszystko na raz, pisząc maila, pijąc kawę, odbierając telefon i jeszcze robiąc z tego notatki. To, powiedzmy, wspaniała metoda, tak zwany multitasking, tylko, że szanse, na to, że utrzymasz to tempo i wysoki poziom efektowności bez rozbijania się o najbliższą przeszkodę są… niewielkie.
Druga natomiast, to umiejętność zatrzymania się, sprawdzenia co się dzieje, poukładania listy zadań, przemyślenia priorytetów i robienie jednej rzeczy na raz. Tak zwany, hmm… nie multitasking. No to weźmy sobie na warsztat te dwie metody.
Często stajemy się nieefektywni w tym co robimy, ponieważ zatracamy się całkowicie w działaniu. I jak wspominałem w pierwszym akapicie, ja to wszystko rozumiem, że może się tak wydarzyć, bo takie dni się zdarzają, ale z drugiej strony tak samo często jak stajemy się wtedy nieefektywni, tak samo często wtedy potrzebujemy porządku i tego widoku z lotu ptaka. Tego helicopter view. Jak go osiągnąć?
Druga droga doskonale to pokazuje, w momencie, w którym zaczniesz się lepiej organizować, zapisywać zadania, które trzeba wykonać, przygotowywać sobie mały plan działania na dzień, checklistę, oraz kategoryzować priorytety zadań. Zamieniać niektóre z nich w terminy w kalendarzu a inne robić szybko i od razu – bo na przykład zajmują 30 sekund i nie ma sensu ich zapisywać – wtedy zachowasz spokój i wysoką efektywność.
Zatem wszystko w tym ferworze walki wraca do tego, że należy zachować spokój. No i znowu, ja wiem, że łatwo mówić, jak tu kule latają obok naszych uszu, no ale jednak, co Ci zrobię. Ludzie w podniesionej adrenalinie, w ferworze walki, pochłonięci akcją mogą zrobić coś czego prawdopodobnie nie zrobiliby, gdyby zachowali trochę dystansu od sytuacji, w której się znaleźli.
Zatem wracając do początku, tak zachęcam do tego, żeby nawet w największym natłoku zadań i ilości obowiązków zachować spokój. Wziąć głęboki oddech, wyciągnąć kartkę, rozpisać zadania, zaznaczyć te co trzeba zaplanować w kalendarzu, te co można przekazać komuś innemu i zabrać się ze spokojnym oddechem od robienia tych najważniejszych i najtrudniejszych, ale! Robiąc jedno na raz, po kolei. Na tym jednym się skupiając.
Sądzę, że zjawisko multitaskingu tak drastycznie i brutalnie wtargnęło w nasze życie, że sam znam do dzisiaj ludzi, którzy pozwolili temu zachowaniu scalić się z ich dna. Multitasking stał się dla nich jedną z zasad budujących ich DNA. I oprócz tego sądzę też, że jest to siedliskiem wielu problemów, z którymi dzisiaj się mierzą, problemów z koncentracją, tych zdrowotnych, tych emocjonalnych i wielu innych. Rozumiem fancy wartość robienia kilku rzeczy na raz, i też czasem lubię zrobić pięć prostych z nich w jednym czasie dla sportu. Jednak zawsze kiedy będę mógł, czyli zawsze, unikam robienia tego dłużej niż wymagałoby tego moje poczucie satysfakcji.
Dzisiaj widzę więcej wartości wręcz w skrajnym solotaskingu niż czymkolwiek innym. Kiedy jem to tylko jem. Nie patrzę na telefon, nie słucham, nie oglądam. Kiedy idę na spacer z psem to tylko idę z psem. Kiedy dzwonię, to tylko robię telefony, kiedy piszę maila to tylko piszę tego jednego od początku do końca. Kiedy nagrywam nowy odcinek to tylko nagrywam i tylko ten jeden. Jestem, tu i teraz, zanurzony w tym zadaniu.
Także tak, wspaniałą umiejętnością, tak cenną w naszych dynamicznych czasach pełnych bodźców i rozpraszaczy jest umiejętność Zarządzania Sobą w Czasie i do tego zarządzania właśnie chcę Was zachęcić. No bo to też pozwala utrzymać to, że możecie…
się dobrze bawić!
– Maciej
