
Czasami w życiu bywa tak, że kiedy sięgasz po sprawy i tematy dużo bardziej ambitne i większe od innych, no to coś nie pójdzie po Twojej myśli.
Znaczy się, coś może nie pójść po Twojej myśli w każdym temacie, ale te mniejsze, te częstsze, jeżeli tak było dla Ciebie do tej pory z reguły mają prostsze rozwiązania albo nie są tak trudne i mniej kosztowne energetycznie do rozwiązania. Natomiast jeżeli grasz o dużą stawkę to i ryzyko bywa większe.
No właśnie, i teraz tak bywa, że sięgając po owoce z samego czubka drzewa, narażasz się na ryzyko spadania z większej wysokości. Są oczywiście powody tego, że owoce z niskich gałęzi są już oberwane, wiadomo, a te na czubku nie zostały jeszcze ruszone – i jednym z tych powodów jest właśnie to ryzyko. No ale dobra, co to ma do sprzedawania. Jasne jest to, że używam metafor wielokrotnie i bardzo często, zatem jeżeli nie potrafisz połączyć tej metafory owocowego drzewa i potencjalnego spadania z jego korony ze sprzedażą, to ja już nic nie poradzę. Natomiast, jeżeli połączyć Ci się udało to mam dla Ciebie kilka newsów.
Po pierwsze to świetnie ze to rozumiesz, pytanie tylko czy spróbujesz sięgać po te najtrudniejsze zdobycze, te na które większość z reguły się nie odważy. W sprzedaży to mogą być trudni klienci, duzi klienci, klienci, którzy mają rozległe wymagania i potrzebują Twojej opieki w wielu miejscach procesu, to tematy duże, wartościowe i kaloryczne, ale uwierz mi co ciekawe, najczęściej najmniej obsadzone konkurencją i najbardziej ciekawe w życiu handlowca. To zatem dlaczego sprzedawcy po nie, nie sięgają, to proste, bo łatwiej, szybciej i więcej można zerwać te owoce, które rosną blisko ziemi, na najniższym rzędzie.
Po drugie, w każdym temacie sprzedażowym, o czym już rozmawialiśmy, coś może się wysypać. Nawet jak dopinasz temat do samego końca, wszystko gra i jesteś już na finiszu, może na końcu się okazać, że kurde, gość na początku Twojego biegu nie włączył stopera i nie masz wyniku albo dobiegasz na metę po medal, a on jest do odebrania w innym mieście. No cóż, takie rzeczy się zdarzają, a kto robi w sprzedaży się z tego nie śmieje, ale dobra wychodząc z tych sportowo-politycznych kwestii. Co jest ważne, że jeżeli temat jest większy, to kontrola procesu błędów, problemów i kłód rzucanych pod nogi jest a – dużo większym wyzwaniem, b – dużo trudniejsza w obsłudze.
Natomiast jaki jest z tego wniosek, bo wniosek jest najważniejszy. Sięganie po duże i trudne tematy jest wspaniałym pomysłem na siebie. Pozwala się rozwijać dużo szybciej, uczyć dużo szybciej i sięgać po złoto dużo szybciej. Pozwala nabrać zupełnie innej perspektywy i w efekcie potrafi ułatwić życie w tych wszystkich mniejszych i prostszych tematach. Oczywiście, jest też dużo bardziej kosztowne, wymaga większego skupienia, wytrwałości, odwagi i umiejętności wytrzymywania długiego marszu bez nagrody w postaci mety. Natomiast z kolejnej strony, jeżeli potrafisz rozwiązywać problemy w dużych tematach, te przy których większość umiera ze stresu wyrywając sobie ostatnie siwe włosy z głowy, to każdy inny, mniejszy problem staje się dla Ciebie czymś tak łatwym do rozwiązania jak gra w kółko i krzyżyk z samym sobą. Chociaż nie wiem czy to dobry przykład…
Ponadto, jest jeszcze coś. Najważniejsze w dużych tematach i w dużych problemach jest to, żebyś się nigdy nie poddawał, nie poddawała. Żebyś zawsze grał, czy grała do końca. Jasne, musisz pamiętać o tym, że istnieją na świecie tematy nie dla Ciebie, o czym było w odcinku Punkt Zainteresowania, ale jak już jesteś przy stole, to jesteś do końca. Co to znaczy? Dopóki nie dostaniesz prosto w twarz informacji, że to koniec, że wszystko przepadło i temat jest zawalony i nigdy więcej masz się nie odzywać, że proces został zakończony, że temat umarł, poszedł gdzie indziej i nie ma w ogóle żadnej możliwości, żeby w jakikolwiek sposób jeszcze coś w nim zrobić – to nie stoi nic na przeszkodzie żebyś się odzywał i grał dalej.
Baw się dobrze.
– Maciej
