
Pomijając fakt narzędzi wykorzystywanych w rozmowach z klientem (np. pytań), to rozmowę można prowadzić według dwóch głównych założeń – prosto i skomplikowanie. Co ważne skomplikowanie nie zawsze w tym przypadku oznacza „trudno” albo „lepiej”.
Sprawa ma się tak. Według moich doświadczeń i obserwacji, co najważniejsze autorskich i personalnych mogę Was zapewnić, że potrafię robić jedno i drugie. Od początku mojej kariery sprzedażowej wydawało mi się, że złożonymi zdaniami i „fachowymi” sentencjami jestem w stanie zatuszować wszystko co próbuję w rozmowie ukryć lub przemycić i wiecie co… dokładnie tak jest. Skomplikowany język prezentacji, trudne słowa i zdania pełne mądrości służą do budowania autorytetu, do sprawiania wrażenia, że wiemy więcej niż wiemy i ekstra! Tylko trzeba wiedzieć kiedy, gdzie i jak często używać tej opcji w rozmowie.
Żyjemy dzisiaj w czasach języka LinkedInowego – tam wszyscy komplikują swoje proste życie, kiedy byli rano na spacerze z psem wrzucają wpis, że „po długich przygotowaniach i treningu, po ciężkich godzinach medytacji (w sensie spali), w końcu się udało! Wyruszyliśmy na wyprawę życia, poszło wspaniale, dokonaliśmy oznaczenia wielu miejsc na trasie a co najważniejsze powróciliśmy cali i zdrowi. Dziękuję Mamie i Tacie i wszystkim bliskim”. No nie ku*wa – tak nie jest, nie zdobyłeś Kilimandżaro, byłeś z psem na spacerze, obsikał wszystkie drzewa i zrobił kupę i super – po prostu powiedz jak jest.
Jest to szczególnie ważna sprawa w rozmowie telefonicznej, dzisiaj skrypty, pitche, konspekty (nazwij to jak chcesz) i boty, są zaprogramowane w taki sposób, aby przeciągnąć z Tobą rozmowę do miejsca, w którym jest tzw. Call to Action tak, żebyś najlepiej nie przerwał jej w trakcie – jak to zrobić, no przecież powiedzenie „dzień dobry, jestem Stefan, chce Pan kupić nowy telefon do abonamentu – bo ja mam jak by co, to mogę sprzedać”, jest za proste. No właśnie czy tak jest?
Dlaczego nie ułatwić sobie życia, skoro nasze mechanizmy obronne i tak samo naszych klientów, przygotowane są do zmasowanego ataku trudnych słów, zdań wielokrotnie złożonych i specjalistycznych pojęć, zaskoczmy ich. Mówmy prosto.
– Dzień dobry, mam na imię Maciej, rozmawiam z Panem Robertem? Ekstra, dzwonię w sprawię prądu – możemy chwilę pogadać?
Tak po prostu. Życie jest wystarczająco skomplikowane i pełne złożoności, nie dokładajmy jej w miejscach, w których nie jest potrzebna.
Baw się dobrze.
– Maciej
