
W styczniu 2026 wiele firm w Polsce, pracujących ze swoimi sprzedawcami na umowach SPOTowych (takich opierających się o bieżące notowania cen energii na TGE) zauważyło wzrost kosztów energii elektrycznej. Oczywiście wynikały one z wielu aspektów, m.in.:
Jednakże, jednym z obszarów drastycznie wpływających na wysokość faktur za energię była rzecz, która z punktu widzenia przedsiębiorcy wygląda nielogicznie.
Z punktu widzenia rynku energii, za to było to całkowicie przewidywalne.
Powód jest prosty: przedsiębiorstwa w Polsce, które nie kupują energii elektrycznej jako produktu o stałej cenie. Kupują energię wycenianą na bieżąco w systemie, którego koszt wytworzenia zmienia się godzinowo.
Zima 2026 była po prostu momentem, w którym ten mechanizm stał się widoczny i dla wielu bolesny.

W takich przypadkach cena energii elektrycznej w Polsce nie jest ustalana przez sprzedawcę.
Jest ustalana na rynku hurtowym (RDN – Rynek Dnia Następnego), który działa w modelu aukcyjnym.
W każdej godzinie operator systemu musi zbilansować produkcję i zużycie. Aby to zrobić, uruchamiane są kolejne elektrownie – od najtańszych do najdroższych.
Kolejność w uproszczeniu wygląda tak:
Jeżeli system musi uruchomić elektrownię gazową – cena energii elektrycznej w całym kraju zaczyna być de facto ceną energii z gazu.
Dla Umów SPOTowych albo transzowych, w których klienci nie zabookowali sobie Stycznia 2026, efekt działania tego systemu sprawił, że koszty energii za pierwszy miesiąc tego roku znacząco przerosły wszelkie ich prognozy.
W styczniu nałożyły się trzy zjawiska, które w elektroenergetyce mają bardzo konkretną konsekwencję ekonomiczną – podnoszą koszt tzw. ostatniej dostępnej megawatogodziny.
Po pierwsze – temperatura
Spadek temperatury o kilka stopni nie powoduje liniowego wzrostu zużycia energii, tylko skokowy. Rosną jednocześnie: zapotrzebowanie gospodarstw domowych (ogrzewanie elektryczne, pompy ciepła), oświetlenie (krótszy dzień) oraz pobór mocy przez przemysł pracujący w stałym cyklu. W efekcie system elektroenergetyczny wchodzi w godziny wysokiego obciążenia, w których tanie źródła energii przestają wystarczać.


Po drugie – profil pracy OZE zimą
Fotowoltaika produkuje w styczniu wielokrotnie mniej energii niż w miesiącach letnich – nie tylko z powodu zachmurzenia, ale przede wszystkim długości dnia i kąta padania promieni słonecznych na panele. Jednocześnie okresy wyżowej, bezwietrznej pogody ograniczają generację wiatrową. Z punktu widzenia operatora systemu oznacza to brak źródeł o niskim koszcie krańcowym, które normalnie obniżają ceny energii na rynku hurtowym.
Po trzecie – rynek gazu
W całej Europie rośnie w tym czasie zapotrzebowanie na ogrzewanie, a więc także zużycie gazu. Magazyny zaczynają się szybciej opróżniać, a ceny kontraktów gazowych rosną. To kluczowe, ponieważ elektrownie gazowe są w systemie jednostkami regulacyjnymi – uruchamia się je wtedy, gdy inne źródła nie pokrywają zapotrzebowania.

W praktyce wygląda to tak: kiedy produkcja z OZE i elektrowni węglowych nie wystarcza, operator systemu musi dołączyć do pracy bloki gazowe. A ponieważ rynek energii działa według zasady ceny marginalnej, koszt wytworzenia energii przez tę właśnie elektrownię staje się ceną dla całego rynku w danej godzinie.
Nie chodzi więc o to, że energia „drożeje”, tylko o to, że system zaczyna korzystać z droższego źródła wytwarzania. Elektrownia gazowa nie ustala ceny administracyjnie – ona ją ujawnia. Pokazuje, ile naprawdę kosztuje wyprodukowanie brakującej energii w danym momencie.
Dlatego wzrost cen energii czynnej w styczniu nie był decyzją sprzedawców, regulatora ani wynikiem istotnej zmiany w taryfach.
Był bezpośrednią konsekwencją konstrukcji rynku: zapotrzebowanie przekroczyło możliwości taniej produkcji, a równowagę systemu przywróciły jednostki o najwyższym koszcie krańcowym. W takim modelu to nie cennik kształtuje fakturę – tylko struktura wytwarzania energii w danej godzinie.
To najczęściej niezrozumiała kwestia dla przedsiębiorców.
Zakład produkcyjny może:

A mimo to jego rachunek za energię elektryczną jest bezpośrednio powiązany z ceną gazu w Europie.
Powód: elektrownie gazowe są jednostkami regulacyjnymi systemu.
Kiedy zapotrzebowanie rośnie ponad możliwości produkcji z węgla i OZE, operator systemu uruchamia bloki gazowe.
Od tego momentu cena energii elektrycznej zaczyna być funkcją ceny gazu (TTF / LNG), a nie kosztu produkcji energii w Polsce.
W praktyce oznacza to:
cena energii elektrycznej dla przemysłu w Polsce jest dziś silniej powiązana z europejskim rynkiem gazu niż z krajowym systemem wytwórczym.
Odnawialne źródła energii obniżają średnią cenę energii w skali roku.
Jednocześnie zwiększają jej zmienność.
Powód jest czysto techniczny.
Energia z PV i wiatru ma zerowy koszt paliwa, ale jest niesterowalna.
Gdy produkuje – wypiera droższe elektrownie i ceny spadają.
Gdy nie produkuje – system musi sięgnąć po drogie jednostki regulacyjne.

W konsekwencji:
Dla biznesu oznacza to zmianę charakteru kosztu.
Energia przestaje być kosztem wysokim lub niskim.
Staje się kosztem zmiennym i trudnym do prognozowania.
A zmienność kosztów jest z punktu widzenia finansowego bardziej problematyczna niż ich poziom.
Drugim czynnikiem, który zimą wyraźnie podniósł ceny energii, nie była pogoda, lecz rynek uprawnień do emisji CO₂ funkcjonujący w ramach systemu EU ETS (European Emissions Trading System).
W uproszczeniu jest to mechanizm, w którym wytwórca energii musi posiadać uprawnienia odpowiadające ilości wyemitowanego CO₂. Jedna tona emisji = jedno uprawnienie. Elektrownia węglowa, produkując energię, emituje znaczące ilości CO₂, więc przed sprzedażą energii musi wcześniej kupić odpowiednią liczbę uprawnień na rynku europejskim.
I tu pojawia się kluczowa kwestia ekonomiczna:
elektrownia nie traktuje kosztu CO₂ jako „opłaty dodatkowej”, tylko jako normalny koszt produkcji – dokładnie tak samo jak paliwo czy serwis urządzeń.

Dlatego kiedy składa ofertę sprzedaży energii na rynku hurtowym, jej cena zawiera:
Inaczej mówiąc: elektrownia nie sprzedaje energii, dopóki nie uwzględni ceny CO₂.
Jeżeli cena uprawnień rośnie, rośnie koszt wyprodukowania każdej kolejnej megawatogodziny.
W Polsce ma to szczególne znaczenie, ponieważ system elektroenergetyczny nadal w dużej części oparty jest na źródłach emisyjnych. Oznacza to, że cena energii na rynku hurtowym bardzo silnie reaguje na zmiany cen uprawnień – często nawet bardziej niż na zmiany cen węgla.
Z punktu widzenia przedsiębiorstwa wygląda to jednak nietypowo.
Na fakturze za energię elektryczną nie istnieje pozycja „opłata CO₂”. Jest cena za MWh.
To powoduje częste nieporozumienie: firmy zakładają, że płacą wyłącznie za energię elektryczną jako usługę jej dostawy. W rzeczywistości płacą również za koszt emisji powstałej przy jej wytworzeniu.
Koszt emisji jest więc przenoszony w cenie energii, a nie jako osobna opłata regulacyjna. Z ekonomicznego punktu widzenia przypomina to podatek wbudowany w cenę produktu, a nie doliczony na fakturze.
Dlatego w Polsce koszt energii elektrycznej jest w praktyce w znacznej mierze powiązany z polityką klimatyczną UE, a nie wyłącznie z lokalnym rynkiem energii. Zmiana ceny uprawnień na giełdzie europejskiej może przełożyć się na rachunki przedsiębiorstw szybciej niż zmiana taryfy sprzedawcy.
Z perspektywy zarządu lub CFO zmienia się klasyfikacja kosztu.
Energia przestaje być:
kosztem operacyjnym o przewidywalnym charakterze.
Zaczyna być:
ekspozycją na ryzyko rynkowe.
Na koszt energii wpływają dziś równocześnie:
Dlatego dwie firmy o identycznym zużyciu mogą mieć istotnie różne koszty energii w zależności od momentu zakupu, struktury umowy i profilu zużycia.

Umowy SPOT nie są złe.
Są po prostu narzędziem o bardzo wysokiej zmienności.
SPOT działa jak rollercoaster cenowy: w niektórych okresach pozwala kupować energię wyraźnie taniej niż rynek kontraktowy, ale w innych potrafi wygenerować koszty, których nie było w budżecie firmy. Pierwsze miesiące 2026 roku dla wielu firm niestety należą do tej drugiej kategorii.
Problem polega na tym, że SPOT sam w sobie nie jest strategią zakupową – jest ekspozycją na rynek.
Jeżeli trafimy na lato z wysoką produkcją OZE i niskimi cenami gazu, SPOT daje bardzo dobre wyniki.
Jeżeli trafimy na zimę z niską generacją i drogim gazem, ceny potrafią „przebić sufit”, a rachunki znacząco odbiegają od prognoz finansowych.
Dlatego firmy, które traktują energię jako element kosztu produkcji, a nie jako zakup administracyjny, nie opierają się wyłącznie na SPOT.
Budują strukturę zakupową.

W praktyce oznacza to podejście mieszane:
wykorzystują niskie ceny wtedy, gdy rynek jest korzystny, ale zabezpieczają z wyprzedzeniem okresy wysokiego ryzyka – przede wszystkim miesiące zimowe.
Do tego właśnie służą rozwiązania transzowe.
Pozwalają one nie kupować energii jednego dnia na cały rok, lecz podejmować decyzje zakupowe w czasie – na konkretne kwartały lub miesiące. Można więc zakontraktować część wolumenu wtedy, gdy rynek jest niski, a pozostawić elastyczność na okresy sprzyjające cenowo.
To nie jest próba „trafienia w idealny moment”.
To jest zarządzanie ryzykiem kosztowym.
W praktyce różnica między firmą kupującą energię przypadkowo a firmą zarządzającą zakupem polega nie na tym, że jedna zawsze kupuje najtaniej.
Polega na tym, że druga unika najdroższych okresów.
I to właśnie ma największy wpływ na wynik finansowy.
Współpracując z nami, nie muszą Państwo samodzielnie podejmować decyzji o momentach zakupu energii ani śledzić codziennie notowań TGE, cen gazu czy uprawnień CO₂.
Naszą rolą jest analiza rynku, zaznaczanie momentów zabezpieczenia i budowanie struktury zakupowej dopasowanej do profilu zużycia zakładu.
Celem nie jest „spekulacja ceną energii”.
Celem jest maksymalizacja korzyści z niskich okresów cenowych przy jednoczesnym ograniczaniu niepożądanych strat, gdy rynek zachowuje się skrajnie – tak jak w styczniu 2026.
Bo dziś energia nie jest już tylko kosztem mediów.
Jest pozycją zarządzaną finansowo – i tak właśnie zaczynają traktować ją przedsiębiorstwa, które chcą stabilnie planować koszty produkcji.

Już teraz
zapoznaj się z naszą Księgą Kompetencji i sprawdź w czym możemy Ci pomóc i w jakich obszarach możemy współpracować:
Kliknij link -> Księga Kompetencji
Cena energii elektrycznej nie jest ustalana przez sprzedawcę, lecz na rynku hurtowym. W każdej godzinie system elektroenergetyczny musi zbilansować produkcję i zużycie, a cenę wyznacza najdroższa elektrownia potrzebna do pokrycia zapotrzebowania. W praktyce oznacza to, że na rachunki firm wpływają jednocześnie pogoda, ceny gazu w Europie, koszty emisji CO₂ oraz struktura krajowej energetyki.
Umowa SPOT opiera się na bieżących notowaniach cen energii na giełdzie (TGE). Pozwala kupować energię tanio w okresach niskich cen, ale w czasie mrozów, wysokich cen gazu lub niskiej produkcji OZE rachunki mogą gwałtownie wzrosnąć. SPOT nie jest więc strategią zakupową, tylko bezpośrednią ekspozycją na rynek.
W momentach wysokiego zapotrzebowania system elektroenergetyczny uruchamia elektrownie gazowe, które są najdroższymi jednostkami regulacyjnymi. Ponieważ obowiązuje zasada ceny marginalnej, koszt energii z tej elektrowni staje się ceną dla wszystkich odbiorców. Dlatego cena energii elektrycznej dla przemysłu jest silnie powiązana z ceną gazu w Europie.
Zakup transzowy polega na kontraktowaniu energii w kilku momentach w ciągu roku, zamiast kupowania całego wolumenu jednorazowo. Dzięki temu firma może zabezpieczyć ceny przed okresem wysokiego ryzyka (np. zimą), a jednocześnie korzystać z niższych cen w korzystnych warunkach rynkowych. To narzędzie zarządzania ryzykiem kosztowym, a nie próba przewidywania rynku.
Najważniejsze jest podejście strategiczne: analiza profilu zużycia, wybór odpowiedniej struktury umowy oraz planowanie momentów zakupu energii. W praktyce oznacza to łączenie elastyczności rynku SPOT z wcześniejszym zabezpieczeniem części wolumenu. Współpraca z doradcą energetycznym pozwala podejmować decyzje zakupowe na podstawie danych rynkowych zamiast reakcji na fakturę.
Jeśli zainteresowały Cię informacje w tym artykule i chcesz sprawdzić co możemy zrobić dla Twojej firmy – skontaktuj się z zespołem STAY Green
Napisz do nas wiadomość
Odezwiemy się do Ciebie
Stay Group to firma, która jest wynikiem wieloletnich doświadczeń w zakresie wspierania efektywności energetycznej przedsiębiorstw, sprzedaży oraz zarządzaniu. W ramach Grupy, utworzyliśmy marki, w których dzielimy się naszą wiedzą i podejściem.
Wspieramy naszych Klientów w dążeniu do niezależności energetycznej w ich przedsiębiorstwach, niezależności w podejściu do biznesu oraz dostarczamy materiały według naszej Filozofii niezależnego myślenia.
Stay Green – Niezależna energia
Stay Green to jedna z marek Stay Group, odpowiedzialna za wsparcie Klientów biznesowych na rynku energii elektrycznej oraz gazu.
W naszej pracy dążymy tego, aby wskazać naszym Klientom sposoby na zredukowanie ich zależności od sieci elektroenergetycznej oraz tym samym wysokości opłat i faktur, które w ramach tej struktury otrzymują.
Stay Blue – Niezależny biznes
Stay Blue to jedna z marek Stay Group, w ramach której dzielimy się z naszymi Klientami wiedzą i wspieramy ich w zakresie rozwoju ich działów sprzedaży.
Korzystając z wieloletnich doświadczeń stworzyliśmy modele współpracy, które pomagają firmom realizować cele sprzedażowe – od zmian i szkoleń w działach sprzedaży do możliwości wynajęcia profesjonalnych handlowców w ramach usługi Closer-as-a-service.
Stay Inspired – Filozofia Niezależnego Myślenia
Stay Inspired to nie marka, to filozofia naszej firmy. Stay Inspired to wynik naszych doświadczeń, obserwacji oraz chęci podzielenia się nimi ze światem.
Na początku to był materiał wewnętrzny, teraz, po kilku latach nabrał formuły, którą postanowiliśmy się dzielić z szerokim gronem odbiorców.
Zapraszamy na nasz YouTube: @STAYGroup
Dlaczego my?
Stay Group to dzisiaj Partner biznesowy i pozabiznesowy dla wielu naszych Klientów. Wierzymy w długoterminowe relację i dobrą współpracę dla każdej ze stron.
Zapoznaj się z naszymi materiałami i zapraszamy do kontaktu.
Zarządzanie energią | Optymalizacja kosztów energii | Doradztwo w sprzedaży | Odnawialne źródła energii (OZE) | Sesje doradcze | Rozwój biznesu | Transparentność w biznesie | Niezależne myślenie | Partnerzy biznesowi | Negocjacje umów energetycznych
