
Dzisiaj chcę podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat jednego z cytatów pochodzących od znamienitego inwestora i przyjaciela Warrena Buffeta, czyli Charliego Mungera. Człowiek ten, twierdził, że „aby dostać to co chcesz, trzeba sobie na to zasłużyć”. To bardzo poważne i kaloryczne stwierdzenie, które powinno skłonić nas do refleksji nad sensem „zasługiwania sobie” w różnych aspektach życia – w biznesie, codzienności, w relacjach interpersonalnych oraz w naszym wewnętrznym poczuciu wartości, no a przynajmniej mnie do takowej skłoniło.
Dzisiejszy newsletter zatem nie będzie niczym innym jak właśnie pochyleniem się nad tym twierdzeniem, ale zanim zacznę to doprecyzuję. Pełny cytat z Charliego, bardzo często ucinany do tego wskazanego przeze mnie powyżej fragmentu brzmi: „aby dostać to, czego chcesz, musisz na to zasłużyć. Świat nie jest jeszcze na tyle szalony, aby nagradzać całą masę ludzi”. No dobra, co z tym zrobimy dalej?
Co to znaczy „zasłużyć sobie” w kontekście biznesu? Zacznijmy od tego wątku, w końcu Charlie inspiruje nas w kierunku biznesowych rozważań. W świecie biznesu, zasługa często jest utożsamiana z ciężką pracą, innowacyjnością i konsekwencją w dążeniu do celu. To nie tylko samo osiągnięcie celów i zdobycie sukcesu, ale na przykład także to w jaki sposób radzimy sobie z przeszkodami. Według jakiejś tam definicji zasługiwanie na sukces w biznesie oznacza stałe dążenie do doskonałości, nieustanne uczenie się i adaptowanie się do zmieniającego się świata, którego symbolem i drogą, do którego ma być właśnie wspomniana „ciężka praca”.
No i mam pierwszy problem z obronieniem tezy, którą sam sobie postawiłem w ramach dzisiejszego odcinka, bowiem, zasługiwanie w kontekście „ciężkiej pracy”, „zapracowywania sobie na coś” to… jakoś mnie to nie przekonuje.
Co innego jednak, gdybyśmy podeszli do tego tak. Co jeżeli przyjmiemy założenie, że w biznesie przychodzą do nas rzeczy na które zasługujemy, co do tego wątpliwości nie mam, ale element je przyciągający jest tym co z nami na co dzień rezonuje. To co jest spójne z tym kim jesteśmy, to co jest spójne, z tym czego pragniemy, ok, nawet z tym co manifestujemy, że tak to już ujmę, z tym jakich zasad się trzymamy i jak silnie zmierzamy w obranym przez nas kierunku. No tutaj brzmi to trochę lepiej, bo teza ta staje się dużo bardziej uniwersalna. Bowiem, jak przyciągasz do siebie badziew, byle co, rozpacz i drżącą szczękę, no to spoko, dostajesz co chcesz, dostajesz co dajesz – czy nie na to potem właśnie zasługujesz?
No to jak to jest w kolejnym aspekcie, normalnie, w życiu? Zasługiwanie na coś w codziennym życiu to może rozumienie, że nic nie przychodzi łatwo. To na przykład zaakceptowanie, że każdy sukces, mały czy duży, wymaga wysiłku, czasu i poświęcenia. To także uznanie, że każdy nasz wybór ma konsekwencje, a odpowiedzialność za te wybory leży w naszych rękach.
No i fajnie, to prawda i pięknie jest wierzyć w tę stronę monety, ale jak to często przy monetach, czy tam medalach bywa, to mają jeszcze drugą stronę. W życiu też tak jest jak Charlie mówił, miał rację, dostaniesz to co chcesz jeżeli sobie na to zasłużysz. I znowu, jeżeli codziennie jesteś skwaszony, jesteś marny w dbaniu o siebie i swoje najbliższe środowisko, od momentu, w którym otworzysz oczy widzisz czarny kolor i to jak bardzo życie nie ma sensu no to uwaga! Miał rację, dostaniesz to na co zasługujesz – czarny kolor i brak sensu.
No a w relacjach, zasługiwanie na coś to może być budowanie zaufania i szacunku poprzez takie piękne atrybuty jak uczciwość, empatia i otwartość. To na przykład zrozumienie, że relacje wymagają pracy i zaangażowania obu stron. Przecież zasługujesz na miłość, przyjaźń i szacunek nie tylko przez to, co dajesz, ale także przez to, kim jesteś. To piękne prawda?
Czy tak samo prawdziwe zatem będzie stwierdzenie, że jeżeli jesteś anty relacyjny, odpychasz od siebie wszystkich ludzi i tworzysz wokół siebie aurę, do której nawet już Twój kot nie ma zamiaru się zbliżać. Siejesz defetyzm, wszystkim doradzasz chociaż sam gówno w życiu zrobiłeś i mówisz na lewo i prawo jakie to inni mają słabe życie i słabe pomysły na nie, no to wiesz co, muszę Cię zmartwić, Charlie znowu miał rację. Dostaniesz to co chcesz, to o czym cały czas mówisz, bo tak! Zasługujesz na to. Prawdopodobnie zostaniesz w tym swoim cieplutkim, mrocznym i lepkim światku ograniczonego człowieka, który być może przy dobrych wiatrach zrozumie, że sam na siebie ściągnął to wszystko i nie, wcale nie „to wina tych” i to też nie „wina tamtych”. Życie. Charlie miał rację.
Zamykając te dywagacje klamrą: poczucie zasługi – to wewnętrzne przekonanie, że nasze wysiłki, nasza praca, nasze poświęcenie mają jakąś wartość i wartość ta zostanie w jakiś sposób doceniona. To poczucie, że jesteśmy godni tego czego oczekujemy i co uważamy jako „rzecz”, na którą zasługujemy. Ważne jest jednak, aby to poczucie nie przerodziło się w arogancję, butność i roszczeniowość. Jeżeli już wiemy na podstawie powyższych przykładów, że Charlie miał rację, to jednak zachowanie pokory, to rzecz, która może nam dać korzystać z tej silnej tezy w dużo bardziej, że tak to nazwę, optymalny dla nas sposób.
I teraz ja wiem, że moja interpretacja jest bardzo luźna i pewnie bardzo odległa od tego co autor miał na myśli, ale z drugiej strony, czy to co opisałem powyżej również nie jest częścią prawdy, którą warto poddać pod rozwagę. No bo wiecie, można wierzyć w to, że wszystko już wiemy, albo można dać sobie przestrzeń na to, że jednak nie wszystko jest takie oczywiste, nie wszystko jest tak jak nam się wydaję, nie wszystko jest czarno białe.
Na koniec powiem tak. Niech będzie to forma przypomnienia, że to wszystko zależy od nas. Może dobrze jest wierzyć w to każdy z nas ma w sobie siłę, aby zasłużyć sobie na to, czego tak naprawdę pragnie. Niech ta myśl będzie dla Ciebie inspiracją do dalszych działań, do rozwoju i do ciągłego dążenia do bycia najlepszą wersją siebie, nigdy nie jest za późno.
Zachęcam Was do refleksji nad tym, na co zasłużyliśmy do tej pory i zasługujemy dalej w naszym życiu i co jest dla nas ważne, no i jasne, że nie zapominajcie o tym, żeby…
dobrze się bawić.
– Maciej
