
Każdy człowiek ma swoją energię. Wiesz, to takie odczucie, które pozostawia po sobie w innych ludziach. Są tacy ludzie, którzy sprawiają, że automatycznie chcemy ich unikać, może są za ciężcy do rozmowy, może są zbyt problematyczni i zawsze od tego nastawienia wychodzą, a może po prostu są wampirami i żywią się albo krwią albo energią innych.
Z drugiej strony są też tacy, z którymi zawsze jest nam fajnie, jest dobrze, niezależnie od tego ile czasu się nie widzieliśmy, albo który raz w życiu ich widzimy jest co najmniej ok. Nie mamy takiego wrażenia tego, że wchodzą nam z buciorami do naszego życia, ale wręcz tuptają delikatnie w bamboszkach i przy tym wszystkim nawet wycierają nam kurze.
No i są tacy i tacy ludzie, jasne, i tak jak Ci tacy i tacy ludzie na nas wpływają, dokładnie tak samo, my wpływamy na nich i na innych ludzi w naszym życiu. I nie, nie chodzi tu nawet o to, że muszą to być jakieś bardzo silne i zaawansowane relacje, często ten poziom naszej energii wpływa nawet na te kilkuminutowe, czy kilkusekundowe kontakty.
Jak wspominałem już kiedyś w naszym Newsletterze, uważam, że jesteśmy tutaj w biznesie robienia relacji. Najlepiej byłoby gdyby był to biznes długoterminowy, stabilny, rozwojowy i dobry dla każdej ze stron. Zatem skoro jesteśmy w biznesie i skoro w relacjach, to w tym dzisiejszym temacie pójdę za tą rozpuszczoną nicią.
Idąc za cytatem Stuarta Wilde’a: „kluczem do sukcesu jest podniesienie poziomu własnej energii; jeśli ci się uda, będziesz naturalnie przyciągał ludzi do siebie. A kiedy się pojawią wystaw im rachunek!”, można się pochylić nad wieloma elementami, które Stuart zaproponował w swoim cytacie, a każdy z nich jest osobną pozycją do co najmniej jednego odcinka, no ale – syntetyzujmy.
Według niego, „kluczem do sukcesu” – co po pierwsze potwierdza to, że do sukcesu są jakieś klucze, co jednocześnie sprawiałoby, że jak są „klucze” to „sukces” musi być w jakiś sposób zamknięty, może to kłódka, a może drzwi, w każdym razie to pierwsza rzecz do przemyślenia. Sukces potrzebuje swoich kluczy, bo nie jest dostępny dla wszystkich. Sukcesu się nie dostaje tak o pewnego dnia rano, ale trzeba do niego odnaleźć i co najważniejsze jeszcze użyć klucza.
Ok, idąc dalej, w tymże sukcesie i według jego opinii, kluczem (albo jednym z kluczy) jest podniesienie poziomu własnej energii. I idąc znowu tutaj w hobbistyczne rozkładanie elementów na czynniki pierwsze, mamy energię, i jej poziomy się wahają. Mówi też o „własnej” to znaczy, że jest jeszcze „nie własna”, cudza, energia czegoś lub kogoś innego, na to też warto zwrócić uwagę. No dobra, to co dalej w tym ociekającym złotem cytacie znajdziemy? No o tej energii „jeśli ci się uda”, to znaczy, że możesz próbować, możesz próbować ją podnosić, czyli masz na nią wpływ, no i po drugie, może Ci się nie udać, czyli może to kwestia innego próbowania niż to, które robisz do tej pory.
Znowu następny krok to, „będziesz naturalnie przyciągał ludzi do siebie” – miałeś kiedyś tak, że myślisz sobie o kimś i ten ktoś do Ciebie przychodzi, albo bardziej dzwoni w dzisiejszych czasach, myślałeś kiedyś o czymś co mogłoby Ci się przydać w życiu, pomóc a to się w jakieś formie w końcu pojawiało, hmm, widocznie, zgodnie z opinią Stuarta to się da robić „naturalnie”, to leży w naszej naturze, co prawda jak widać jest uzależnione od naszej energii. No i na koniec, jak to mawiają Grecy „last but not least” – „a kiedy się pojawią wystaw im rachunek!”, no naturalnie, że to można interpretować w oczywisty sposób, związany z cashowaniem przyciągania do siebie innych ludzi do czego gorąco Cię zachęcam, ale „wystawianie rachunku” nie zawsze musi się wiązać z zarabianiem pieniędzy – to już, właściwie jak wszystko inne tutaj – moja opinia, ponieważ „rachunek” właściwie, fakt, że ktoś go opłaci może przynieść nam korzyści w wielu różnych formach, nie tylko finansowej, ale też relacyjnej, też rozwojowej, też barterowej, a może po prostu zaobserwuj co ten człowiek daje Ci w Twoim życiu i zaczerpnij się z tego pełną garścią.
No i po tej chirurgicznej zabawie, z odkrywaniem kolejnych to warstw w tym jakże pięknym i wartościowym cytacie, chciałem tylko zebrać w całość kilka obserwacji i podsumować. Ja, ale znowu to moje zdanie, nie mam wątpliwości co do prawdziwości każdego z tych słów zwartych w powyższym cytacie. Jak dla mnie jest on kompletny, wielowarstwowy, spójny i maksymalnie pouczający i inspirujący. Natomiast patrząc na to z perspektywy relacyjnej, czy jak mówiłem wcześniej, w takim razie biznesowej, Twoja energia przyciąga do Ciebie innych ludzi. Jeżeli jest niska, słaba, nie dobra, „wampirza” to niestety, ale będziesz przyciągał do siebie ludzi, którzy będą emanowali podobną, a jednocześnie odpychał tych, którzy mogą coś w niej zmienić. Jeśli jest wysoka, dobra, radosna i ciepła, taka która oddaje z siebie (nie wiem jakie jest przeciwieństwo wampira) to przyciągniesz do siebie ludzi, którzy chcą z Tobą być, którzy dobrze na Ciebie wpływają, którzy przy Tobie się rozwijają, którzy mogą się ogrzać przy tym Twoim cieple i sami podnieść się energetycznie.
No i teraz skoro masz na to wpływ, to pomyśl nad tym biznesowo, o ile więcej warty jesteś dla swoich klientów, swoich rozmówców, partnerów i nawet pracowników czy współpracowników jeśli ludzie pragną spędzać z Tobą czas, „ogrzać się” w Twoim blasku i oddać Ci trochę swojego ciepła? No właśnie.
Baw się dobrze, to podnosi poziom Twojej energii.
– Maciej
