
Ci uważniej oglądający i słuchający moich wypowiedzi mogli zauważyć, jak często przedstawiam tutaj koncepcję tego, że różnice pomiędzy najlepszymi w swoim biznesie a tymi dobrymi są gigantyczne w wynikach a niewielkie w zachowaniu.
Jeżeli do tej pory mówiłem o tym zbyt mało dosadnie to doprecyzuję dzisiaj mój pogląd w tym temacie.
Uważam, że zarówno w ilości podejmowanych aktywności, oraz ich jakości, tych wykonywanych przez słabych handlowców versus dobrych handlowców, leży różnica i jest ona ogromna. Nie będę tu rzucał procentami i wartościami, ale myślę, ze dla obrazowego porównania możemy wykorzystać taką westernową reprezentację: słaby handlowiec to szeryf zamierzający przebyć amerykańską prerię w pogoni za złoczyńcami na osiołku. I to bez siodła i bez wiedzy o tym w jakim kierunku dokładnie ma jechać. Dobry handlowiec natomiast, to taki, który ma dobrego konia, porządnego, takiego z rasy shire albo appaloosa, z porządnym siodłem i z dużą szansą na to, że nie robi tego pierwszy raz.
To przepaść w kompetencjach, świadomości i wykorzystywanych narzędziach.
Z drugiej strony różnica pomiędzy dobrym handlowcem a najlepszym już nie jest tak wyraźna w narzędziach i umiejętnościach, za to w efektach – pokaźnie widoczna. To ten sam szeryf, ale z zapasem wody na całą drogę, z odpowiednio obranym kierunkiem uwzględniającym kierunek wiatru i piasku pędzącego mu w twarz, ze starannie zaplanowaną i wytyczoną trasą odpowiednim i optymalnym szlakiem. Narzędzi ma niewiele więcej niż ten dobry szeryf, za to umiejętności, sprytu, kompetencji znacznie więcej, co w jego przypadku przełoży się na lepsze efekty i szybsze dotarcie do celu, z dużą pewnością w lepszym stanie pozwalającym mu na odpowiednie reakcje po zdobyciu celu.
I teraz wracając do tytułu, często o tym mówię: mikrozmiany dają makroefekty.
Jeżeli potrafisz się ocenić jako kogoś kto jest na dobrym poziomie w swoje robocie, biznesie, czy tym czym akurat się zajmuje, to żeby wykonać kolejny wielki skok w efektach musisz tylko w kilku miejscach dokonać drobnych regulacji.
Znasz pewnie Zasadę Pareto już o niej rozmawialiśmy, która zależnie od wykorzystania powie Ci, że 20% zasobów da Ci 80% wyników, tylko ja lubię patrzeć na to, że w Pareto jest jeszcze jedno Pareto, i że te 20% zasobów też ma swoje 80% wyników. Czyli w kolejnym dużym uproszczeniu, idąc w to matematycznie, jak się skoncentrujesz to 95% Twoich wyników będzie zależało od tych krytycznych 5% zasobów.
Jak tę wiedzę wykorzystywać na co dzień? Robiąc małe kroki w stawaniu się lepszym.
Jeżeli wiesz, że konkurencja czegoś nie robi, a Ty możesz i będzie to miało dobry wpływ na okoliczności, w których się znajdujesz, to to rób. Jeżeli klient Ci podkreślił, że jest miło czymś zaskoczony to to powtórz następnym razem, jeżeli uważasz, że do będzie dobre dla Twojego interesu to wprowadź to w życie, przetestuj i usprawnij.
Jeżeli nikt nie dzwonił do tej pory do Twojego klienta z informacją o tym jak wygląda jego termin realizacji to Ty to rób, raz na tydzień, raz na miesiąc, co z tego, że nic się nie zmieniło i nie masz tak naprawdę co powiedzieć, to powiedz, że wszystko jest w porządku i się odezwiesz za niedługo z kolejną aktualizacją. Jeżeli wcześniej Twój klient nie dostawał raportu z inwestycji, to co dla Ciebie za problem? Zrób krótką tabelkę, zrób na niej linie progresu i projektu i wysyłaj ją raz w tygodniu czy raz na dwa tygodnie mailem. W czym problem? Nikt tego tak nie robi? Tym lepiej dla Ciebie.
Jeżeli nikt wcześniej nie dbał o jakość informacji przekazywanych Twojemu klientowi, a korespondencja wołała o pomstę do nieba, to to popraw, nadaj odpowiedni tytuł, wpisuj daty i dbaj o jej jakość, podnieś samemu sobie poprzeczkę, w czym problem? No w tym żeby to zrobić. Natomiast jak już zaczniesz i zrozumiesz w jakiej pozycji układa Cię to w Twojej relacji z klientem, zrozumiesz, że było warto.
A tak naprawdę, to problemu nie ma. Nie ma żadnego problemu w tym, żeby robić rzeczy trochę lepiej, ciut lepiej. Nie musisz wymyślać koła na nowo, po prostu przetrzyj je z kurzu, przejedź plakiem, wyreguluj szprychy i dopiero pokaż klientowi. Jako coś innego, coś świeżego, coś odmiennego od dotychczasowych jego doświadczeń.
W odcinku Marka Osobista mówiłem o dbaniu o to w jaki sposób Twoje imię i nazwisko jest reprezentowane w oczach klienta, jakie skojarzenia przynosi im na myśl, kiedy widzą je w korespondencji czy na swoim telefonie, kiedy do nich dzwonisz. No właśnie. To jeżeli podjąłeś wtedy decyzję zadbania o swoją markę osobistą, to dzisiaj masz kontynuację, która ma dostarczyć Ci wrażenia, że robisz dobrą robotę. Bo robisz.
Jak nie widziałeś odcinka Marka Osobista, to wyszukaj go na naszym kanale. I przy tym wszystkim,
Baw się dobrze.
– Maciej
