
Następny przystanek – rozmowy handlowe.
Pojęcie towarzyszące codziennemu biznesowi, który opiera swoje przychody o sprzedaż. Tu Was zaskoczę, ale jest to prawie każdy istniejący biznes na świecie. Niezależnie od tego, czy zajmujesz się produkcją, czy jesteś fryzjerem, czy księgowym, czy na przykład pisałabyś takie wpisy na bloga na czyjeś zlecenie, tkwimy w rzeczywistości transakcyjnej. Wszyscy coś sprzedają i wszyscy coś kupują.
Zatem, możecie wierzyć lub nie, ale większość ludzi nienawidzi rozmów handlowych. Większość ludzi, wypiera z siebie fakt zachodzących każdego dnia transakcji, wymian i przelewów. Co ważne, nie zawsze chodzi o wystawianie faktury, nie zawsze chodzi o otrzymywanie gotówki, nie zawsze chodzi o wymianę towaru lub usługi na pieniądze. Często transakcje te są dużo bardziej przyziemne niż nam się wydaje.
Ale są.
W związku z powyższym, musicie mi uwierzyć na słowo, większość Waszych klientów również cierpi na ten sam problem automatycznego mechanizmu obronnego, na każdą rozmowę, która wyraźnie brzmi jak rozmowa handlowa. Paradoks polega na tym, że jak wspominałem wszyscy cały czas coś sobie sprzedają, a jednocześnie większość ma nadzieję, że tak nie jest.
W sytuacji, w której wkraczamy z naszą obecnością na rynek, z potrzebą sprzedaży produktu lub usługi stajemy przed sytuacją wiru, trwających rozmów handlowych, skoro jest ich tak wiele i skoro większość naszych odbiorców jest na nie „uczulona” to co trzeba zrobić – brzmieć tak jakby się nic nie sprzedawało.
Niezależnie od tego czy prowadzicie rozmowę telefoniczną czy spotkanie twarzą w twarz, niezależnie od tego, czy znana jest intencja tego telefonu lub spotkania – ludzie nie lubią jak im się coś sprzedaje – ale co najważniejsze, ludzie uwielbiają kupować.
Dobra – do brzegu, bo wiem, jak to brzmi. Tak ludzie nienawidzą jak się im coś sprzedaje – ale uwielbiają kupować. Na tym polega cała zabawa w bycie skutecznym sprzedawcą.
Jeżeli w trakcie kontaktu z klientem, niezależnie od jego formy, sprawicie, że poczuje się on swobodnie, że przełamie przed Wami barierę wejścia w rozmowę, to doprowadzicie do przekomicznej sytuacji, w której podmiot obsługiwany zapyta się co tak naprawdę sprzedajecie – a stąd są dwa kroki do zamknięcia sprawy.
I teraz nie ma znaczenia, czy sprzedajecie ideę spotkania, czy usługę, czy produkt – zastanówcie się sami nad sobą, jaką rozmowę chcielibyście usłyszeć po drugiej stronie słuchawki, żeby coś kupić, a nie żeby zostało Wam sprzedane.
To ważne – pewnie do tego jeszcze wrócimy.
Baw się dobrze.
– Maciej
