
Kolejny element, z wielu turbo ważnych i turbo istotnych w sprzedaży – a moim zdaniem i w życiu – „pierwsze wrażenie”. Zwykło się nazywać to pojęcie „efektem pierwszego wrażenia”, czy to dobrze, czy źle, czy poprawnie, czy nie – tego nie wiem, ale dzisiaj zaprezentuje Wam w tekście poniżej moje podejście do sprawy.
To co my robimy w tym interesie, opiera się o idee tworzenia relacji między ludźmi. Powtarzam to wielokrotnie i przy każdej możliwej okazji, ale powtórzę to raz jeszcze i pewnie milion kolejnych. Prowadzenie dobrych, uczciwych i długoterminowych interesów z korzyścią dla obu stron bazuje na tworzeniu dobrych, uczciwych i długoterminowych relacji. Jednym z bardzo prostych a jednocześnie bezlitosnych elementów mających wpływ na tempo oraz sposób budowania relacji jest „pierwsze wrażenie”.
Założę się, że o pierwszym wrażeniu słyszeliście, czytaliście albo widzieliście już mnóstwo materiałów i pewnie większość z nich jest prawdą albo przynajmniej częściowo prawdą. Wszystkie te historie o tym, że mamy jedną szansę na jego zrobienie, że dzieli się na część werbalną i niewerbalną, że trwa np. 5 sekund – to jest bardzo ważne, natomiast ja skupie się na tym co lubię o nim wiedzieć i pamiętać najbardziej ze wszystkich prawd.
Pierwsze wrażenie ma determinujący wpływ na całą późniejszą relację.
Tak o. Jest tak, i są ku temu naukowe dowody, aby tak twierdzić, że pomimo tego iż potencjalnie w pierwszych 5 sekundach relacji wyrabiamy sobie na temat drugiej osoby jakieś zdanie to te pierwsze 5 sekund w dużej mierze determinuje sposób komunikacji, współpracy i wartość relacji nie ważne czy trwa ona tydzień czy 2 lata.
W sytuacji, w której zrobimy dobre pierwsze wrażenie (to ważne co to znaczy, ale założę na potrzeby tego tekstu, że oczywiście wiecie) tym prościej będzie nam prowadzić całą rozmowę i budować relację z naszym rozmówcą. W sytuacji kiedy mamy ten „dobry start” nawet pojawiające się problemy czy f*ckupy sprawiają, że nasz rozmówca będzie miał większą łatwość wybaczenia ich nam bo „przecież, każdemu się może zdarzyć”.
Z drugiej strony jednak, kiedy od początku idzie źle, robicie wrażenie nieprzygotowanych, niekompetentnych, zmęczonych życiem albo pozbawionych wiedzy i roztargnionych interlokutorów, to pomimo tego, że wcale tacy nie jesteście, a mieliście tylko „zły start” to mózg waszego rozmówcy, będzie pamiętał ten efekt bardzo, bardzo długo i skoncentruje się na nim w trakcie całej relacji. Dla przykładu, nawet jak już wybrniecie z tego początkowego nieprzygotowania i poradzicie sobie z negatywnym efektem, a przez przypadek po 3 miesiącach rozmów popełnicie jakiś błąd – to mózg Waszego klienta powie mu „a widzisz…. Wiedziałem, że coś jest nie tak, tylko nie wiedziałem co, teraz już wiem.”
Dlatego podejdzie do tej sprawy tak, nie ważne czy rozmawiacie przez telefon, czy piszecie maila, czy robicie spotkanie z Klientem – zadbajcie o te pierwsze kilka sekund – ponieważ one albo utrudnią albo ułatwią Wam całą „zabawę w relacje”.
Powodzenia – ja lubię o tym myśleć, „że wystarczy mi 5 sekund, żeby zamknąć temat”.
Baw się dobrze.
– Maciej
