
Wyobrażam sobie firmę, organizację jako łańcuch. I teraz zanim przejdę do tego, co chcę dokładnie opisać w dzisiejszym odcinku, to poruszę na kilka zdań inną kwestię.
Jak widzicie, użyłem pewnego wyobrażenia o tym, że firma jest dla mnie łańcuchem. Jest to metafora oczywiście. I nie jest też wielkim odkryciem to, że nasze życie jest wypełnione metaforami.
Ludzie często kojarzą sobie swoje aktywności, czy też wydarzenia związane z ich życiem z metaforami, które im w danej sytuacji przychodzą do głowy. Opowiadamy sobie takie rzeczy jak „z deszczu pod rynnę”, „raz na wozie, raz pod wozem”, czy „życie to gra”. No jasne, że w każdym tym założeniu i w tej metaforze jest wartościowa dawka wiedzy czy coś, co pozwala nam w jakiś sposób przejść przez określone wydarzenia i może lepiej sobie z nimi poradzić, ale metafory są bardzo silnym narzędziem i ponadto są mieczem obosiecznym. Mogą nam tak samo pomóc jak i tam samo zrobić krzywdę.
Zatem co, skoro wyobrażam sobie, że firma to łańcuch, to jednocześnie mogę wyobrażać sobie to, że pomiędzy moją nogą, a jakaś ciężką, stalową kulą znajduje się łańcuch, który trzyma mnie w miejscu i nie pozwala iść?
Mogę, oczywiście, ze tak, czy w takim razie łańcuch jest pozytywnym skojarzeniem? No, to zależy, bo jeżeli wyobrażasz sobie psa na łańcuchu to raczej nie, ale jak wyobrażasz sobie skarb zamknięty na łańcuch to może już bardziej. Jeżeli wyobrażasz sobie pordzewiały łańcuch przypięty do budy do średnio będzie z pozytywnymi emocjami, za to, jak wyobrażasz sobie starożytnego króla obwieszonego złotym łańcuchem, który jest równie ciężki jak on sam to już może być trochę lepiej co nie. Dobra, ale wróćmy do meritum, myślę, że rozumiecie mój przekaz dotyczący świadomego używania metafor i szukania w nich wzmocnień, nie powodów do osłabienia.
Firma zatem, według mnie jest jak łańcuch. Wszystkie łańcuchy mają jedną wspólną cechę, mianowicie, cały łańcuch jest tak mocny jak jego najsłabsze ogniwo.
Zawsze pęknie w tym miejscu, w którym nie wytrzyma obciążenia będąc poddany próbie, a firma taka jest, jest łańcuchem, w którym jedno ogniwo trzyma się za rękę z drugim i jest od niego równie zależne jak każde kolejne i tylko pytanie brzmi, które z ogniw nie wytrzyma obciążenie.
Firmę można sobie wyobrażać w formie łańcucha jako zbiór ludzi trzymających się za ręce, u których aktywność jednego jest uzależniona od aktywności drugiego i odwrotnie, ale można też spojrzeć na to tak, że elementami łączącymi tych ludzi, te ogniwa, czy tez ich centra nie są ręce, a procesy, które wobec siebie wzajemnie realizują.
No bo popatrzcie, jeżeli mamy najbardziej doskonały proces obsługi klienta, w którym doradca, jest fachowcem i świetnie dostarcza swoją usługę i dokonuje sprzedaży na najwyższym poziomie, to co z tego wszystkiego będzie jeżeli nie potrafi on przekazać osobie odpowiedzialnej za kolejny etap tego co ustalił i co ma być zrobione? Jasne, może i informacja jest przekazywana, ale w momencie, w której jakość tej przekazanej informacji jest dużo słabsza niż jakość obsługi tego klienta, to ciężko będzie kolejnej osobie w procesie nie popełnić błędów, albo dowieźć to co trzeba, jak trzeba, w czasie, i na poziomie na którym trzeba?
W momencie, w którym zaczynasz pracować w organizacji i pojawiają się lub są wokół Ciebie ludzie, którzy również mają swój zakres obowiązków, to nie możesz nie myśleć o tym, że nie masz na nich wpływu. To w jaki sposób komunikujesz się wewnętrznie, to jaką jakość obsługi wewnętrznych procesów gwarantujesz swoim współpracownikom jest równie ważne jak to jaką jakość obsługi dostarczasz na zewnątrz firmy. Ja rozumiem, że klienci są ważni, to jest jasna sprawa, ponieważ to oni sprawiają, że organizacja ma co robić, ale nie możesz twierdzić i wychodzić z założenia, że są oni ważniejsi niż inne osoby w organizacji, na które masz wpływ swoją pracą. Jeżeli masz zadanie do wykonania to wykonuj je jak najlepiej potrafisz – dlaczego? Dlatego, że raczej nigdy z tego jeszcze nie było negatywnych konsekwencji. No oczywiście chyba, że określenie „jak najlepiej potrafisz” pozostawia zbyt dużą dozę interpretacji….
Z drugiej strony, jeżeli to wszystko jest łańcuchem to tak samo będzie z komunikacją w tym łańcuchu. W mojej opinii jest to właśnie ten element, który sprawia, że łańcuch może pękać. Słaba komunikacja, brak pozytywnego oddziaływania na siebie, nawet czasem brak sympatii czy zrozumienia sprawia, że wzajemnie, wewnątrz organizacji komplikujemy sobie życie.
Jeżeli chcesz zrozumieć czy w Twoim miejscu, w Twojej organizacji masz wpływ na siłę łańcucha jakim razem jesteście, to rozejrzyj się, czy ktoś z tytułu Twojej pracy ma więcej zadań do zrobienia niż mieć powinien, albo czy nie radzi sobie z tymi zadaniami w określonym czasie. Jeżeli nie wywiązuje się ze złożonej obietnicy, to nie zawsze problem tkwi w tej osobie. Warto patrzeć na swoje aktywności i szukać możliwości ich doskonalenia.
I skoro wychodzę z założenia, że firma to łańcuch, to tak, martwię się o jego najsłabsze ogniwa, dlatego, że wierzę, że jest to łańcuch cały ze złota. Pięknego, błyszczącego i najczystszego złota, zatem nie chciałbym aby w momencie, w którym jego wartość rośnie, a ilość ogniw się powiększa w końcu spadł nam z szyi i z hukiem potrzaskał się o podłogę bo jedno z ogniw nie wytrzymało.
Więc dbam o każde z nich i chciałbym, żeby samo dbało o to, które ma po swojej lewej i prawej stronie.
Dzięki,
Bawcie się dobrze.
– Maciej
