
Kiedy zacząłem swoją przygodę ze sprzedażą, „przygodę” – to dobre słowo, to nie mogę powiedzieć, że znalazłem się tam dlatego, że przyciągnęła mnie do tego jakaś pasja, jakaś chęć realizacji marzeń czy też pragnień związanych z obiektem, który oferowałem swoim klientom.
Myśląc o tym otwierającym akapicie, aż sam chciałem poklepać się po plecach i z nieukrywaną zazdrością popatrzeć na ludzi, którzy zajmują się sprzedażą tego co ja sprzedawałem z tytułu wspomnianych przeze mnie powodów. To fantastyczne, jak możesz realizować się na poziomie pragnień, marzeń czy pasji, zajmując się pracą, którą wykonujesz.
Miałem wtedy 18 lat, i myślałem, że brak pasji i żywego zainteresowania motoryzacją to dla mnie wielki problem w moim biznesie, ale dzisiaj cieszę się z tego, że tego nie miałem.
Kiedy zacząłem tę wspomnianą przygodę, to zmotywowany byłem tym, że muszę się życiowo ogarnąć. Zacząć sprzedawać, żeby coś zarobić i się ogarnąć. Także, nie było w tym żadnej higher mission. Jak już wspomniałem wcześniej, wtedy uważałem, że brak wiedzy na temat motoryzacji oraz brak zaangażowania w świat samochodów, jest dla mnie wielkim utrudnieniem. Miałem oczywiście możliwość wejścia w tej świat i zainteresowania się nim, ba, zacząłem nawet kupować gazety z autami na okładce, ale poza wkręceniem się w oglądanie Top Geara (oczywiście tego prawilnego), to chyba nic z tego nie wyniknęło. I znowu, wtedy myślałem, że to problem.
Z powodu braku mojej motoryzacyjnej zajawki i tego, że zrozumiałem, że nigdy nie będę w stanie dobrze klientowi wytłumaczyć jak to tam wszystko działa i co się w środku tego silnika kręci a co nie. Na szczęście, byłem zmuszony zmienić plan działania.
Doszedłem do wniosku, że nie ma sensu kopać się z koniem i nie będę na siłę kreował w sobie zainteresowania czymś co mnie zupełnie nie kręci, więc przerzuciłem się po prostu na hmm, ogólnie, szeroko pojęte uczenie się sprzedaży. Pewnie jeszcze kiedyś przytoczę w przyszłości i już to robiłem wcześniej jakieś ciekawostki z początku tej drogi, ale dzisiaj przeniosę światełko uwagi w inne miejsce.
Kiedy zacząłem się uczyć sprzedaży to odkryłem to, że to co mnie naprawdę jara w tej pracy nie znajduje się za uchyloną szybą wnętrza samochodu czy też pod jego maską, ale każdego dnia przechodzi przez drzwi salonu z różnymi pytaniami wypisanymi na twarzy. Uczenie się sprzedaży sprowadziło się dla mnie do wyobrażenia na temat tego jak wygląda proces zakupowy. Dzisiaj to już szumnie brzmi, a wcześniej po prostu zastanawiałem się nad tym jak to jest, że ten ktoś wymyślił sobie coś, że chce to mieć i przychodzi to kupić do miejsca, w którym to jest i potem to ma. Jak to wygląda w jego głowie, skąd się wziął pomysł, co go nakłoniło, jak to się stało, że wybrał akurat ten produkt.
Takie zaglądanie w ludzi okazało się być dużo bardziej skutecznym podejściem, przynajmniej dla mnie niż pierwsze próby usilnego zakażenia się automotivową pasją. Dzięki temu mogłem zainteresować się ludźmi i tym co mają w środku. To w moim życiu przerodziło się w chęć zadawania pytań, chęć poznawania powodów, sposobów myślenia i drogi, która do nich prowadzi. Oczywiście to sprawiło, albo tak przynajmniej lubię o tym dzisiaj myśleć, że jestem tu gdzie jestem i jestem kim jestem. Z czego dzisiaj jestem bardzo zadowolony.
Czasem po prostu w życiu jest tak, że trzeba sobie odpuścić. Nie ma sensu walczyć z wiatrakami i próbować zmieniać wszystkiego wokół tylko po to żeby odnaleźć się w okowach pierwotnego planu. Czasem, a nawet i częściej niż czasem, plany się zmieniają i dobrze jest mieć w sobie umiejętność bycia elastycznym i poszukiwania nowych dróg, kiedy te stare okazują się być zawalone kamieniami. Często, już na pewno, dobrze jest być sprawnym i pewnym siebie w podejmowaniu decyzji o próbach, o sprawdzaniu nowości, zanurzaniu się w nowe drogi.
Czas jak to mówią płynie, czas jak to mówią nie czeka, zatem może lepiej czasem puścić się brzegu i popłynąć z jego nurtem. Może na początku to będzie bez sensu, może będzie trudno go po prostu odnaleźć, ale no cóż potem mija 15 lat i „nagle”, patrząc wstecz rozumiesz, że to wszystko miało sens
Baw się dobrze!
– Maciej
